Kubiak ze Slavii Praga, Mazurek z Red Bulla Salzburg oraz Poręba z niemieckiego SV Elversberg po raz pierwszy otrzymali powołania do seniorskiej kadry.
Pierwszy z listy w środę rozegrał mecz Ligi Mistrzów z Arsenalem, a na zaufanie trenera pracował świetnymi występami w Chance lidze. Podczas łączenia z Kanałem Sportowym zawodnik przyznał, że nieprzerwanie pracuje na swoją pozycję. "Jeśli chodzi o moją reakcję: nadal nie mogę w to uwierzyć. To sen dla mnie. Przez te dwanaście miesięcy się nie zmieniłem: pracuję tak samo, cały czas ciężko. Słucham podpowiedzi trenerów, nie działam na własny rachunek, staram się być tym przyjaznym dzieciakiem. Cały czas pracuję konsekwentnie".
O ile powołanie Kubiaka może być zaskoczeniem dla niektórych fanów mniej zainteresowanych wyczynami polskiej młodzieży, o tyle Bartosz Mazurek jest nazwiskiem wielokrotnie wymienianym w kontekście powołań. W 21 dotychczasowych meczach sezonu w Salzburgu zdobył dwa gole i trzykrotnie asystował, kolejne dwa trafienia dokładając w kadrze Polski U21.
Na swoje powołanie dobrą postawą po awansie do Bundesligi pracował także Łukasz Poręba. 26-latek rozegrał wszystkie możliwe minuty w ośmiu kolejkach, w których jego Elversberg stał się rewelacją rozgrywek. Beniaminek z małego miasteczka jest obecnie tuż pod strefą pucharową.
Dlaczego zabrakło Kamińskiego i Bartosza Nowaka?
Wśród powołanych przez Jana Urbana pomocników próżno szukać Jakuba Kamińskiego. Zawodnik Benfiki poprzednie zgrupowanie opuścił z urazem i od tego czasu grał niewiele. To był kluczowy argument dla trenera.
"Są takie sytuacje, w których naprawdę trudno oszukać organizm. Powoływaliśmy już zawodników, którzy nie grali regularnie, ale mimo wszystko pojawiali się na boisku na 10 czy 20 minut. To zupełnie inna sytuacja. Wtedy można założyć, że skoro zawodnik jest w stanie rozegrać tyle minut w klubie, to u nas również może wejść na 30 czy 45 minut. Tutaj jednak sytuacja wygląda inaczej. Przy tak długiej przerwie od gry nie da się oszukać organizmu" – uzasadniał trener na antenie PZPN+.
Wśród kibiców źródłem emocji pozostaje wciąż brak powołania dla Bartosza Nowaka, zwłaszcza po jego niedawnym hat-tricku w Ekstraklasie. Chcąc wytłumaczyć decyzję o jego braku, Jan Urban wydawał się przeczyć własnym słowom.
"To, że Bartek wyróżnia się na tle Ekstraklasy i w poprzednim sezonie został jej najlepszym piłkarzem, oczywiście zasługuje na uznanie. Brawo! Nie oznacza to jednak automatycznie, że otrzymuje się powołanie do reprezentacji. Na jego pozycji są zawodnicy o naprawdę wysokich umiejętnościach. Można też dać szansę komuś, kto być może nie jest jeszcze na takim poziomie jak Bartek, ale ma potencjał, by przez wiele kolejnych lat stanowić o sile reprezentacji".

Czyli można dać szansę komuś, kto nie jest jeszcze tak dobry jak Nowak, ale samemu Nowakowi tej szansy konsekwentnie odmawiać? Takie uzasadnienie wygląda na jeszcze dziwniejsze niż w sprawie Łukasza Skorupskiego.
Polska po czterech kolejkach Ligi Narodów ma cztery punkty i zajmuje trzecie miejsce w grupie. We wrześniu i październiku zremisowała z Bośnią i Hercegowiną 0:0, przegrała ze Szwecją 1:3, wygrała z Rumunią 6:0, a w rewanżowym meczu uległa Bośni 0:1. W listopadzie będzie walczyć o utrzymanie w dywizji B, ale wciąż ma też szansę na grę w barażach o awans na najwyższy szczebel.

