Zajmujący trzecie miejsce w rankingu Zverev w środę rozegrał pierwszy mecz od porażki z Jannikiem Sinnerem w finale Wimbledonu niemal miesiąc temu. I uległ 69. w światowym rankingu Grieksporowi, który od kwietnia wygrał ledwie dwa mecze na poziomie ATP.
"Ta seria porażek sprawiła, że byłem kilka razy blisko całkowitego poddania się. Ale po ostatnich ciężkich treningach zauważyłem, że było coraz lepiej, moja gra uległa poprawie. Czułem, że tylko kwestią czasu jest, żebym się przełamał. Ten pojedynek był wyjątkowy, zwłaszcza przeciwko takiemu zawodnikowi, jak Sasza" - przyznał Holender.
Griekspor pokonał Niemca po raz trzeci, a grali do tej pory 12-krotnie.
O inną niespodziankę postarał się w 2. rundzie Argentyńczyk Thiago Tirante. Plasujący się na 65. miejscu w świecie zawodnik wyeliminował Taylora Fritza 7:5, 6:3. Rozstawiony z „siódemką” Amerykanin przyjechał do Kanady z opóźnieniem, ale w glorii zwycięzcy turnieju w Waszyngtonie, który z powodu deszczu zakończył się dopiero w poniedziałek.
Z powodu kontuzji natomiast wycofał się rozstawiony z numerem drugim Kanadyjczyk Felix Auger-Aliassime, który w poniedziałek podczas treningu nabawił się urazu pleców.
Najwyżej notowanym obecnie tenisistą, który pozostał w imprezie, jest grający z „trójką” Australijczyk Alex de Minaur.
W środę do 3. rundy (1/16 finału) awansował Hubert Hurkacz, a pierwszy mecz przegrał Kamil Majchrzak.
