Cobolli liczy na przełom podczas turnieju w Rzymie. "Cieszę się, że tu jestem"

Flavio Cobolli
Flavio Cobolli DOMENICO CIPPITELLI / NURPHOTO / NURPHOTO VIA AFP

W przeddzień swojego debiutu w Rzymie rzymski tenisista przyznał, że "tylko Berrettini i ja możemy zrozumieć, co czujemy, gdy gramy tutaj przy rzymskiej publiczności".

"Widzieć go w takiej roli, wiedzieć, że zagra w finale Ligi Mistrzów, to coś wspaniałego i życzę mu z całego serca powodzenia".

Tak Flavio Cobolli odpowiedział podczas konferencji prasowej na trwających w Rzymie Internazionali d'Italia na pytanie, czy wysłał wiadomość do przyjaciela Riccardo Calafioriego, który wczoraj wieczorem z Arsenalem awansował do finału Ligi Mistrzów, pokonując Atletico Madryt.

"Mam nadzieję, że spełni marzenie o Lidze Mistrzów, a także to drugie (zwycięstwo w Premier League, przyp. red.). On jest bardzo przesądny, więc nie chcę zapeszać, ale bardzo mu tego życzę".

O turnieju

"Cieszę się, że tu jestem i chcę wypaść lepiej niż w poprzednich latach. Nigdy nie przeżyłem tego turnieju tak, jak bym chciał, i mam nadzieję, że w końcu mi się to uda" – przyznał Cobolli. "Uważam, że tylko Berrettini i ja możemy zrozumieć, co czujemy, gdy gramy tutaj przy rzymskiej publiczności. Jest ogromna presja, sami ją sobie narzucamy, to błąd, ale wynika z podświadomej chęci udowodnienia czegoś sobie i kibicom. W tym roku czuję mniejszą presję, jestem w dobrej formie, mam za sobą wiele dobrze rozegranych turniejów i przyjeżdżam do Rzymu z dużą pewnością siebie, która – mam nadzieję – mi pomoże".

Włoch podkreślił też, że chce "grać na luzie, bo kto sam sobie narzuca presję, nie pokazuje pełni możliwości. Nie myślę za dużo o top 10, mam nadzieję, że się tam znajdę, ale nie mam na tym punkcie obsesji. Zawsze myślę, że wciąż jestem numerem pięćset, bo to pomaga mi codziennie się rozwijać. Chcę się bawić i być zawsze tym samym Flavio, cały czas się rozwijam i ta droga może pozwolić mi sięgnąć po te wyniki".

Zapytany o relacje z innymi włoskimi tenisistami, na co wskazuje m.in. wspólna kolacja, odpowiedział, że "bycie zjednoczonymi może pomóc całemu środowisku się rozwijać. To było fajne i mam nadzieję, że ta tradycja się utrzyma. Darderi? Luciano jest częścią mojego rozwoju i jego obecność w tourze bardzo mi pomaga, świetnie się dogadujemy, bardzo go lubię i szanuję, wzajemnie się motywujemy do realizacji naszych celów. Nie wierzyłem, że mogę dojść do takiego poziomu tenisa, ale skoro już tu jestem, skupiam się na tym, co może mi pomóc rozwijać się jeszcze bardziej" – zakończył.

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen