Hubert Hurkacz (53. ATP) po udanym występie podczas challengera w Cagliari, gdzie dotarł do finału, liczył na równie dobre mecze w Rzymie, gdzie rok temu dotarł do ćwierćfinału, więc musiał bronić puntków. Jego rywalem w pierwszej rundzie był Yannick Hanfmann (59. ATP). Z Niemcem, który trzy lata temu w Rzymie też grał w ćwierćfinale, do tej pory mierzył się raz – w eliminacjach French Open w 2018 roku. Wtedy Polak wygrał po dwóch tie-breakach.
Pierwszy set dla Hurkacza po tie-breaku
Spotkanie rozpoczęło się pewnie wygrywanych gemów przez serwujący, ale przy stanie 2:2 pojawiły się pierwsze problemy. Hurkacz przegrywał 0-40 i rywal miał trzy okazje, żeby przełamać Polaka. Hubert doprowadził do równowagi, a następnie Niemiec miał jeszcze jedną szansę, którą Hurkacz obronił.
W kolejnych gemach nie oglądaliśmy żadnych break pointów. Obaj pewnie wyglądali przy swoich serwisach, co sprawiło, że losy seta musiały rozstrzygnąć się w decydującym gemie.
Tie-break rozpoczął się od długiej wymiany, w której oglądaliśmy aż 20 uderzeń. Zakończyła się ona dobrze dla Polaka, który za moment po błędzie rywala zyskał mini breaka i prowadził 2-0. Hurkacz przy stanie 3-1 posłał asa serwisowego, a na zmianę stron schodził z wynikiem 5-1 po kapitalnym skrócie. Niemiec doszedł do stanu 5-3 i miał piłkę w grze, ale Hubert zagrał kapitalnie przy siatce, co dało mu trzy piłki setowe. Wykorzystał już pierwszą po uderzeniu rywala w siatkę i zapisał partię, która trwała 49 minut, na swoje konto.
Tym razem lepszy Hanfmann po tie-breaku
Początek drugiej partii nie miał wielkiej historii. Obaj tracili przy swoim podaniu maksymalnie po jednym punkcie i taki schemat utrzymał się do stanu 3:3. Wtedy Hurkacz doprowadził do równowagi przy podaniu rywala, jednak nie zdołał wywalczyć break pointa. Gem zakończył się minimalnym autem Polaka.
Hubert był w tarapatach przy stanie 3:4. Hanfmann miał dwa break pointy z rzędu po świetnych zagraniach i był blisko wykorzystania pierwszego po długiej akcji, ale padła ona łupem Polaka, która następnie świetnie serwował i doprowadził do remisu. Kolejne dwa gemy pewnie wygrali serwujący i zmierzaliśmy w stronę tie-breaka.
Hurkacz w jedenastym gemie stanął przed ogromną szansą, prowadził już 30-0 i miał szansę na pierwsze w meczu break pointy, ale jego uderzenie przy siatce zahaczyło taśmę. Niemiec od tamtej pory wygrał cztery punkty z rzędu i prowadził 6:5. Polak musiał wychodzić z opresji, bo po długiej wymianie przegrywał 0-30. Tym razem to on zdobył cztery punkty z rzędu.
Tie-break rozpoczął się lepiej dla Niemca, który przy stanie 1-1 zdobył mini breaka po uderzeniu Hurkacza w siatkę. Yannick zdobył trzy kolejne punkty i tym razem to on schodził na przerwę z wynikiem 5-1. Hanfmann doprowadził do pięciu piłek setowych. Pierwszą Polak szczęśliwie obronił, ale przy drugiej zagrał w aut i oglądaliśmy trzeciego seta.
Katastrofa w trzecim secie, Hanfmann gra dalej w Rzymie
Trzeci set rozpoczął się katastrofalnie dla Hurkacza, Polak został przełamany w pierwszym gemie, następnie poprosił o przerwę medyczną, ale nic w jego grze się nie zgadzało. W piątym gemie Hubert po raz kolejny został przełamany po złym zagraniu i przegrywał już 1:4. Wtedy doczekaliśmy się pierwszego w meczu break pointa dla Huberta po dwóch godzinach i 13 minutach gry. Hurkacz go wykorzystał, ale wciąż jego sytuacja była trudna.
Nie poprawił jej swoją grą, w której było mnóstwo błędów, rywal zyskał trzy break pointy i wykorzystał pierwszego po autowym uderzeniu Polaka. Niemiec szybko zyskał trzy piłki meczowe, wykorzystał pierwszą po uderzeniu Hurkacza w siatkę i tym akcentem zakończył się pojedynek, który trwał dwie godziny i 18 minut.
Porażka Hurkacza zakończyła fatalny dzień dla polskiego tenisa w Rzymie. Wcześniej swoje mecze przegrały Magda Linette i Magdalena Fręch.
