29-letni Zverev, mistrz olimpijski z Tokio sprzed pięciu lat, kontynuuje bardzo udany sezon, w którym wygrał French Open, a na kortach Wimbledonu dotarł do finału.
Z 23 zwycięstwami w meczach wielkoszlemowych w tym roku Zverev pobił rekord wśród niemieckich tenisistów, należący wcześniej do Borisa Beckera (22 wygrane w 1989 r.).
Pojedynek z 70. na świecie Holendrem okazał się dość jednostronny. Jedynie w drugim secie kibice oglądali wyrównaną walkę, van de Zandschulp prowadził nawet 5:4, ale przy stanie 5:5 został przełamany, co okazało się decydujące dla losów tej partii.
Ostatni set był już praktycznie bez historii. Od stanu 0:1 faworyt wygrał sześć gemów, choć w dwóch ostatnich napotkał jeszcze na duży opór ze strony rywala.
Triumfator French Open rozpoczął tegoroczne występy w Nowym Jorku dość niemrawo, pierwsze dwa pojedynki wygrał w pięciu setach i spędził na korcie blisko 10 godzin, ale z czasem zaczął łapać właściwy rytm.
"Myślę, że widać było, iż w pierwszych dwóch rundach nie grałem najlepiej" – przyznał teraz Zverev.
"W innych turniejach odpadłbym już na starcie, ale tutaj potrafię walczyć, grać mecze do trzech wygranych setów i spędzać na korcie nawet cztery i pół godziny. W miarę trwania turnieju prezentuję się coraz lepiej i bardzo cieszę się z awansu do półfinału" – dodał.
W walce o finał, który byłby powtórzeniem jego wyczynu w US Open z 2020 roku, zmierzy się z Chaczanowem, swoim przeciwnikiem w pojedynku o złoto z igrzysk w Tokio.
Rosjanin kilka godzin wcześniej awansował do półfinału po... niespełna trzech setach. Jego rywal Belg Alexander Blockx w trzecim skreczował.

