Tsitsipas tuż przed startem wielkoszlemowego turnieju na trawie usunął ze swojego sztabu ojca i trenera Apostolosa, ale nie pozwolił, by ta zmiana wpłynęła na jego grę i po raz pierwszy od 2024 roku zameldował się w drugiej rundzie.
"Brakuje mi tego, jak grałem przez ostatnie lata. Dziś, będąc na korcie, myślałem o wielkich bojach, które stoczyłem wcześniej na Wimbledonie", powiedział Tsitsipas dziennikarzom.
"Niezależnie od rezultatu, zawsze czułem, że przyjeżdżam na ten turniej z ogromną determinacją, z wielką miłością do trawy i zawsze prezentowałem tu swoją najlepszą grę".
Dwukrotny finalista Wielkiego Szlema, który nigdy nie awansował dalej niż do czwartej rundy Wimbledonu, zapowiedział, że nadal będzie sięgał do przeszłości, by sprawdzić, dokąd go to zaprowadzi tym razem.
"Dzisiejszy mecz był dla mnie mentalnym powrotem do początków mojej przygody z Wimbledonem, jeszcze w czasach juniorskich, kiedy marzyłem o dalekim awansie. Zagrałem naprawdę dobry tenis", dodał.
"Starałem się odświeżyć niektóre swoje atuty i sposoby myślenia oraz działania z przeszłości, a następnie zastosować je w uporządkowany, przemyślany sposób w dzisiejszym meczu".
Tsitsipas, który spadł na 87. miejsce w światowym rankingu przez słabe wyniki i kontuzję pleców w zeszłym roku, zapewnił, że ten problem ma już za sobą i liczy na udaną serię występów.
"To zostało rozwiązane już dawno temu. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że nie muszę codziennie rano zastanawiać się, czy będę w stanie zagrać bez bólu", powiedział.
"W zeszłym roku tak właśnie było i nie było dnia, żebym budził się z pewnością, że 'Dziś może się uda. Może faktycznie ukończę cały turniej w takim stanie, w jakim czuję się od kilku dni".
"Od kilku miesięcy czuję się znakomicie... W tym roku mam już na koncie kilka dobrych zwycięstw, znów mogę z przekonaniem walczyć o finały i drugą fazę tygodnia na wielkich turniejach".
