19-letni skrzydłowy o wzroście 203 cm został wybrany przez Wizards po zaledwie jednym sezonie gry w koszykówkę akademicką w barwach Brigham Young University Cougars.
W sezonie 2025/26 Dybantsa notował średnio 25,5 punktów w 35 meczach, dokładając 6,8 zbiórek i 3,7 asyst.
Dybantsa trafia do NBA po znakomitej karierze w koszykówce młodzieżowej, podczas której poprowadził także reprezentację Stanów Zjednoczonych do triumfu w Mistrzostwach Świata FIBA U-19 w 2025 roku, gdzie został wybrany najbardziej wartościowym zawodnikiem turnieju.
"To dla mnie bardzo dużo znaczy" - powiedział Dybantsa w rozmowie z ESPN tuż po wyborze. "Oczywiście to dopiero pierwszy krok i przede mną jeszcze mnóstwo pracy. Ale to dowód na całą moją ciężką pracę, dyscyplinę i poświęcenia, które poniosłem" - dodał.
Z kolei Utah Jazz zdecydowali się na Darryna Petersona z University of Kansas z drugim numerem draftu.
Podobnie jak Dybantsa, mierzący 198 cm obrońca trafia do NBA po zaledwie jednym sezonie gry w NCAA, gdzie notował średnio 20,2 punktów.
Peterson, uznawany za naturalnego strzelca, jest postrzegany jako idealne uzupełnienie dla Keyonte George'a z Utah, gdy Jazz próbują odbudować zespół po fatalnym sezonie zakończonym bilansem 22-60.
Memphis Grizzlies z trzecim numerem draftu wybrali Camerona Boozera, najlepszego zawodnika akademickiego w USA w 2026 roku.
Boozer jest synem dwukrotnego uczestnika Meczu Gwiazd NBA Carlosa Boozera, który przez 13 lat grał w NBA, reprezentując Cleveland Cavaliers, Utah Jazz, Chicago Bulls oraz Los Angeles Lakers.
18-letni zawodnik rozegrał jeden sezon w Duke University, gdzie w 38 meczach notował średnio 22,5 punktu.
Mierzący 206 cm koszykarz był przez wielu uznawany za najbardziej utalentowanego zawodnika tegorocznego draftu, łącząc wszechstronne umiejętności z imponującymi warunkami fizycznymi.
Jego sezon akademicki zakończył się w marcu, gdy podczas porażki Duke 72:73 z University of Connecticut w fazie "Elite Eight" doznał kilku złamań w okolicach prawego oka.
"Szczerze mówiąc, to szaleństwo" - powiedział po wszystkim Boozer. "Ogromna radość i szczęście – całe moje życie w kilku sekundach".
Boozer, siedząc obok rodziców i braci podczas rozmowy z ESPN, podkreślił, że swój sukces zawdzięcza rodzinie.
"Gdyby nie ci ludzie siedzący tutaj ze mną, nie byłoby mnie w tym miejscu" - stwierdził Boozer. "To wspaniałe uczucie być tu razem z nimi. Wspierali mnie na każdym kroku".
