Mimo ogromnej rzeszy kibiców, która rozciąga się od East London aż po Essex, Hammers rzadko mieli drużynę, którą można by uznać za światową czołówkę.
Sposób prowadzenia klubu przez West Ham się nie zmienił
Karren Brady słynnie zapowiadała, że po przeprowadzce z Upton Park klub będzie miał światowej klasy skład i stadion, ale żadna z tych rzeczy się nie spełniła.
W rzeczywistości tak było zawsze w przypadku The Irons.
Największe gwiazdy regularnie są podkupywane przez kluby z większymi możliwościami finansowymi, a West Ham często musi sobie radzić, łatając dziury i improwizując.
Oczywiście, w przeszłości w składzie pojawiały się znane nazwiska, ale zazwyczaj byli to piłkarze u schyłku kariery lub podatni na kontuzje, a wtedy zarząd Hammers widzi okazję na tani transfer, by potem przekonać się, że dostaje się to, za co się płaci.
Obecnie klubem kieruje Daniel Kretinsky i można by sądzić, że ciemne czasy rządów Davida Sullivana i jego oszczędnościowych zagrywek już minęły.
Pościg za Vardym potwierdza słabe okno transferowe
Kretinsky ma majątek szacowany na 8,1 mld funtów, ale jak dotąd w oknie transferowym, w którym Mateus Fernandes i Crysencio Summerville odeszli za ok. 150 mln funtów, nie zapominajmy, że Hammers sprowadzili tylko Keibera Lamadrida i Manora Solomona za łączną kwotę ok. 5-6 mln funtów.
Zgodnie z dotychczasową polityką klubu, szeroko informowano, że teraz klub stara się o Jamiego Vardy'ego, i choć nikt nie podważa jego skuteczności strzeleckiej w karierze, to obecnie ma już 39 lat.
Jeśli zarząd Hammers rzeczywiście poważnie myśli o posiadaniu światowej klasy drużyny, to zatrudnienie napastnika, którego najlepsze lata minęły dekadę temu, wysyła zupełnie zły sygnał do kibiców, którzy wspierają klub tydzień w tydzień.
Z perspektywy samego Vardy'ego, z pewnością skorzystałby z okazji powrotu do Anglii po grze we Włoszech w barwach Cremonese, gdzie w sezonie 2025/26 zdobył siedem bramek i zaliczył dwie asysty w 29 meczach.
Hammers nie potrzebują byłej gwiazdy Leicester
Jednak raczej nie będzie pierwszym wyborem, bo w środku ataku preferowaną opcją pozostaje Taty Castellanos.
Nuno Espirito Santo musi też rozważyć, co zrobić z Pablo, który od styczniowego transferu do East London wciąż nie zdobył gola dla klubu, oraz Niclasem Fullkrugiem, który wrócił z wypożyczenia do AC Milan i najwyraźniej wciąż nie otrzymał numeru w kadrze, choć do startu sezonu Championship pozostało już tylko kilka dni.
Siedem goli Vardy'ego z 32 zdobytych przez całe Cremonese nie wystarczyło, by uchronić klub przed spadkiem do Serie B.
Mimo zaawansowanego wieku, był współliderem zespołu pod względem szybkich kontr w sezonie (osiem), i jeśli West Ham zdecyduje się na dalsze rozmowy, być może właśnie krótkie, dynamiczne zrywy i instynkt strzelecki Vardy'ego będą tym, na co liczy Nuno w ofensywie drużyny.
Słabe liczby
Celność strzałów na poziomie 63,64% była tylko nieznacznie gorsza od Dennisa Johnsena (66,67%), a skuteczność strzałów Vardy'ego była najlepsza w Cremonese (23,33%).
Jeśli chodzi o inne aspekty gry, podania zdecydowanie nie są jego mocną stroną – wykonał ich tylko 303, co jest jednym z najniższych wyników, a skuteczność na poziomie zaledwie 62,38% to drugi najgorszy rezultat w drużynie.

Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę, że Emi Audero osiągnął 61,79% przy aż 1293 podaniach, można uznać, że Vardy był faktycznie na samym dole tej klasyfikacji.
Tylko 87 wygranych pojedynków z 214 prób oznaczało niską skuteczność na poziomie 40,65%, a zaledwie dwanaście prób odbioru piłki w całym sezonie 25/26 to wynik bardzo rozczarowujący.

Sam fakt, że West Ham w ogóle rozważa Vardy'ego jako potencjalne rozwiązanie swoich problemów, wiele mówi o tym, jak bardzo zarząd jest oderwany od rzeczywistości.
Ten dumny, robotniczy klub wciąż szuka okazji na rynku, a jeśli udałoby się wrócić do Premier League już za pierwszym podejściem, to ewidentnie trzeba zmienić podejście, jeśli chce się tam utrzymać.
