Bublik (10. ATP) nigdy nie był schematyczny. Wyróżnia się przede wszystkim swoim zachowaniem na korcie i poza nim. Nieprzewidywalny styl, kreatywne zagrania oraz emocjonalne występy sprawiły, że stał się jednym z najbardziej charakterystycznych graczy męskiego touru.
W rozmowie z brytyjskim dziennikiem The Guardian obecny członek światowej dziesiątki opowiadał o tenisie, mediach społecznościowych, finansach oraz zawodnikach specjalizujących się w deblu. I właśnie ten ostatni temat wywołał największe poruszenie.
"Debel to nie tenis. To połowa tenisa. Jeśli nie umiesz grać w singla, grasz debla. Jeśli nie umiesz grać w debla, grasz padla. To bardzo proste" - powiedział bez ogródek 28-letni Kazach. Odniósł się także do swojego zachowania na korcie, które często bywa krytykowane. Sam jednak twierdzi, że emocje są nieodłączną częścią sportu zawodowego.
"Emocje to emocje. Żyjemy w świecie, w którym każdy próbuje coś udawać. Nie uważam, że to źle czasem pokazać swoje emocje. To bardzo stresujący sport. Dużo podróżujemy, dużo gramy, a stawka jest naprawdę wysoka" - tłumaczył.
Następnie skrytykował także funkcjonowanie mediów społecznościowych. "Uważam, że wszystkie media społecznościowe są fałszywe. Ludzie udają, że są kimś, kim nie są. Wszystko wydaje się być sztuczne" - dodał.

Powrót do elity po trudnym okresie
Jeszcze rok temu Bublik przechodził przez trudny czas. Po spadku poza elitę musiał ponownie grać nawet w challengerach, co było dla niego dużym ciosem. "Nikt nie chce być osiemdziesiąty na świecie. To był pierwszy raz od siedmiu lat, kiedy wypadłem z TOP 50. To był dla mnie cios" - przyznał. Właśnie ten trudny okres, jak sam mówi, zmusił go do zmiany podejścia do kariery.
"Zrozumiałem, że sukces to traktowanie kariery jak pracy i codzienna praca nad sobą. Zacząłem naprawdę cieszyć się tenisem" - powiedział. Następnie na French Open zagrał swój pierwszy ćwierćfinał wielkoszlemowy, w Halle niespodziewanie pokonał Jannika Sinnera, a w ciągu pół roku zdobył pięć tytułów. Po ostatnim, który świętował w styczniu w Hongkongu, po raz pierwszy w karierze został zawodnikiem TOP 10.
Otwarcie mówił także o finansach, które według niego odgrywają kluczową rolę w sporcie zawodowym. "Kiedy zaczynasz zarabiać pieniądze grając w tenisa, szybko zdajesz sobie sprawę, że to wielki biznes. Wygrywanie trofeów i gra na dużych stadionach jest świetne, ale ostatecznie za wszystko musisz zapłacić sam. To była moja pierwsza motywacja, gdy zostałem profesjonalistą" - powiedział.
W wieku 28 lat Bublik wchodzi w kolejny etap kariery jako doświadczony zawodnik i stabilny członek światowej czołówki. Po burzliwych sezonach i dużym spadku w rankingu zdołał na nowo odnaleźć motywację i radość z gry, co szybko przełożyło się na jego wyniki.
Mimo to pozostaje jedną z najbardziej nieprzewidywalnych postaci męskiego tenisa – nie tylko ze względu na styl gry, ale także poglądy, które regularnie dzielą fanów i tenisowe środowisko. Najbliższe miesiące pokażą, czy Bublikowi uda się utrzymać stabilną formę, obronić zeszłoroczne punkty i pozostać w elicie.

