Magdalena Fręch (49. WTA) w Strasburgu przerwała serię porażek i odniosła pierwsze zwycięstwo od 1 marca w zawodach rangi WTA. W drugiej rundzie czekało na nią jednak bardzo trudne zadanie, bo mierzyła się z Leylah Fernandez (27. WTA), czyli turniejową "7". Nigdy wcześniej Polka i Kanadyjka nie miały okazji grać przeciwko sobie.
Zwroty akcji w pierwszym secie. Tenisistki zdobywały gemy seriami
Spotkanie rozpoczęło się źle dla Polki. Wprawdzie miała break pointa w pierwszym, długim gemie, ale w kolejnym Kanadyjka po udanej akcji przy siatce przełamała Magdalenę i objęła prowadzenie 2:0.
Od tego momentu lepiej wyglądała Fręch, która wygrała cztery gemy z rzędu. Polka przełamała rywalkę w trzecim i piątym gemie, w którym Fernandez popełniała sporo błędów. Polka za moment, mimo niewielkich problemów, utrzymała serwis i na tablicy wyników było 4:2.
Fernandez w końcu zagrała gema, w którym ustrzegła się błędów i przedłużyła swoją szansę na wygranie pierwszej partii. W ósmym gemie Fręch prowadziła 40-0, wydawało się, że pewnie zmierza po prowadzenie 5:3, ale po świetnej akcji Kanadyjki przy siatce była równowaga. Niestety Leylah zdołała wrócić w tym gemie, pokazywała bardzo dobry tenis i zamiast wyniku 5:3 dla Polki po chwili było 5:4 dla Fernandez.
Fręch ponownie przy swoim serwisie miała 40-0 i ponownie doszło w gemie do równowagi. Polka w decydujących momentach popełniła więcej błędów i po jej zagraniu w aut Kanadyjka wykorzystała drugą piłkę setową i po 61 minutach gry wygrała pierwszą partię 6:4, wracając ze stanu 2:4.
Fręch wróciła do gry
Fernandez poszła za ciosem, wygrała piątego gema z rzędu i objęła prowadzenie 1:0 w drugiej partii. Fręch miała swoje problemy, ale ostatecznie zdołała utrzymać podanie po obronie break pointa i przerwała serię rywalki. Kanadyjka zanotował przestój w grze podczas swojego podania, Polka zyskała dwie okazje na przełamanie i wykorzystała pierwszą po nieudanym skrócie Leylah. Magdalena złapała wiatr w żagle i po autowym uderzeniu rywalki prowadziła 3:1.
Polka miała swoją szansę na kolejne przełamanie, ale niestety nie została ona wykorzystana, a gem przy podaniu rywalki zakończył się uderzeniem Fręch w siatkę. Magdalena zdołała utrzymać serwis i prowadziła 4:2. Leylah swojego gema rozpoczęła od podwójnego błędu, ale utrzymała swoje podanie, a po kapitalnym skrócie zyskała dwie okazje na przełamanie Polki, żadnej z nich nie wykorzystała, a Fręch zdołała odwrócić losy gema, który zakończył się uderzeniem Fernandez w siatkę.
Kanadyjka dopuściła Magdalenę do piłki setowej przy swoim podaniu i zostało to wykorzystane po kapitalnym uderzeniu kończącym z bekhendu.
Polka była blisko wielkiego powrotu, ale Fernandez lepsza w trzeciej partii
Trzecia partia rozpoczęła się dobrze dla Polki, bo wygrała pierwszego gema, ale od tej pory niestety było tylko gorzej. Wprawdzie Fernandez nie dominowała na korcie, jednak była zdecydowanie konkretniejsza od Fręch w decydujących fragmentach, zapisała na swoje konto cztery gemy z rzędu i była już bardzo blisko triumfu w całym spotkaniu.
Kanadyjka pewnie utrzymała serwis i liczyła na to, że uda jej się zakończyć mecz już przy serwisie Polki. Zaczęła dobrze, bo posłała znakomity skrót. Po uderzeniu Fręch w korytarz deblowy Fernandez zyskała pierwszą piłkę meczową przy wyniku 5:1. Długą wymianę wygrała jednak Magdalena po autowym uderzeniu rywalki, a gema zakończyła udanym lobem i pozostała w grze.
Polka napędziła się obroną piłki meczowej i poszła za ciosem, wygrała dwa kolejne gemy i pod presją była Leylah Fernandez, z którą źle sobie radziła. Popełniła podwójny błąd serwisowy na 0-30, ale od tego momentu jednak zdołała opanować emocje, doszła do kolejnej piłki meczowej i wykorzystała ją po uderzeniu Fręch w siatkę. Mecz trwał 2 godziny i 48 minut.
Wynik meczu:
Magdalena Fręch – Leylah Fernandez (7) 4:6; 6:3; 4:6
