Sabalenka chce potwierdzić formę podczas Roland Garros. Białorusinka marzy o tytule

Aryna Sabalenka
Aryna SabalenkaPhoto by ANDREA ROSITO / NURPHOTO / NURPHOTO VIA AFP

Aryna Sabalenka wydawała się nie do pokonania na początku sezonu na kortach ziemnych w zeszłym miesiącu, jednak teraz, gdy przyjechała do Paryża na kolejną próbę zdobycia Roland Garros, jej dominacja w kobiecym tenisie zaczęła wykazywać oznaki słabości.

Czterokrotna mistrzyni turniejów wielkoszlemowych wciąż ma ponad 1000 punktów przewagi w rankingu nad głównymi rywalkami, ale jej głównym celem w najbliższych dwóch tygodniach będzie poprawa wyniku z ubiegłego roku na Roland Garros, kiedy dotarła do finału, przegranego w trzech setach z Coco Gauff.

Jeśli jej ambicje na turniej, który rozpoczyna się w niedzielę, są podobne do tych, jakie ma jej męski odpowiednik, Jannik Sinner — który również szuka pierwszego tytułu na paryskiej mączce — to dominacja Sabalenki nad rywalkami wydaje się nagle znacznie mniej wyraźna niż przewaga Włocha w męskim tourze.

Kiedy Sabalenka zdobyła"Sunshine Double” na turniejach WTA 1000 w Indian Wells i Miami w marcu, miała na koncie trzy wygrane w czterech startach w tym sezonie - jedyną porażkę poniosła w finale Australian Open, przegrywając w trzech setach z Eleną Rybakiną.

A gdy dotarła do Madrytu na początek europejskiego sezonu na ziemi, mając serię piętnastu zwycięstw z rzędu, wydawało się, że nic nie stanie jej na drodze do czwartego tytułu w karierze na Caja Mágica, przygotowując się do Roland Garros.

Jednak odpadnięcie w ćwierćfinale z rozstawioną z numerem trzydzieści Hailey Baptiste zakończyło jej marzenia w Hiszpanii, zanim została wyeliminowana także na Italian Open przez wracającą do formy Soranę Cîrsteę w trzeciej rundzie. Po tym meczu przyznała, że czuła, iż "ciało ogranicza ją w grze na najwyższym poziomie”.

"Uważam, że nigdy nie przegrywamy; po prostu się uczymy, więc to w porządku”, podsumowała Sabalenka po odpadnięciu w turnieju rangi 1000 już w fazie 1/32 finału, po raz pierwszy od lutego 2025 roku.

W sytuacji, gdy liderka rankingu, mająca 28 lat, prezentuje obecnie niepewną formę na mączce, drabinka turniejowa wydaje się ponownie całkowicie otwarta.

"Trudne batalie”

Rybakina, która pokonała Sabalenkę w finale WTA Finals w zeszłym roku, a następnie w styczniu w Melbourne zdobyła swój drugi tytuł wielkoszlemowy, będzie jedną z głównych faworytek, choć nigdy nie przeszła ćwierćfinału na Roland Garros.

Druga rakieta świata z Kazachstanu wygrała w zeszłym miesiącu halowy turniej na ziemi w Stuttgarcie, ale zaliczyła też rozczarowujące występy w Madrycie i Rzymie.

Iga Świątek, była "królowa mączki”, niedawno pokazała przebłyski formy, która dała jej pozycję liderki rankingu i cztery tytuły na Roland Garros.

Od ostatniego triumfu w Paryżu, dwa lata temu, 24-letnia tenisistka miała trudności z utrzymaniem regularności, ale liczy, że współpraca z byłym trenerem Rafaela Nadala, Francisco Roigiem, pomoże jej odzyskać najlepszy tenis na nawierzchni, na której długo dominowała.

Obrończyni tytułu, Coco Gauff, nie zamierza łatwo oddać trofeum, a czwarta rakieta świata przyjeżdża po solidnym występie w Rzymie, zakończonym jednak porażką w finale z Eleną Switoliną, będącą w znakomitej formie.

31-letnia Ukrainka zdobyła już dwa tytuły w tym roku, w tym pierwszy od ośmiu lat triumf w turnieju WTA 1000 na Italian Open, i liczy na kolejny dobry występ w Paryżu, po tym jak w zeszłym roku po raz piąty dotarła do ćwierćfinału.

"(Turniej w Rzymie) dał mi dużo pewności siebie. To dobre przetarcie przed Roland Garros”, powiedziała Switolina.

"Ale… są tu bardzo mocne zawodniczki. Nie można ich lekceważyć. Trzeba być gotowym na trudne mecze już od pierwszej rundy. Każda chce cię pokonać”, dodała.

Obok Switoliny, triumfatorka z Madrytu Marta Kostjuk, młode talenty Mirra Andriejewa, Iva Jović i Victoria Mboko, a także Amanda Anisimova, mogą być uznawane za pretendentki do pierwszego tytułu wielkoszlemowego.

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen