Na przykład choć transfer Bruno Guimaraesa do Arsenalu wydawał się ostatecznie formalnością, to po ostatnim gwizdku ostatniego meczu poprzedniego sezonu nic nie wskazywało na to, że Brazylijczyk zmieni klub.
Dlaczego Barca miałaby sprzedać swojego kapitana?
Na jego decyzję mogła wpłynąć gotowość Newcastle do sprzedaży Sandro Tonalego do Tottenhamu Hotspur oraz Anthony'ego Gordona do Barcelony – to kolejne dwa transfery, których nikt nie przewidywał przed mundialem.
To właśnie kataloński gigant jest zamieszany w to, co można uznać za najdziwniejszy transfer tego okna, przynajmniej z perspektywy kibiców Liverpoolu.
Niedawno w mediach społecznościowych i innych źródłach pojawiła się informacja, że The Reds doszli do porozumienia z Barceloną w sprawie wypożyczenia kapitana, Ronalda Araujo.
Kibice The Reds mogą się zastanawiać, dlaczego Blaugrana rozważa rozstanie z zawodnikiem z opaską kapitana, nawet jeśli taki ruch odpowiada Andoniemu Iraoli na tym etapie ze względu na braki w defensywie.
Araujo ostatnio miał trudności
Po odejściu Ibrahima Konate, kontuzjach Joe Gomeza i Giovanniego Leoniego oraz niepełnej dyspozycji Jeremy'ego Jacqueta, Iraola potrzebował środkowego obrońcy w rozsądnej cenie, który mógłby grać u boku Virgila van Dijka w wyjściowym składzie lub ewentualnie zasiąść na ławce, gdy wszyscy będą już zdrowi i gotowi do rywalizacji o miejsce w składzie.
Doświadczeni obserwatorzy La Liga wiedzieli, że Araujo od pewnego czasu nie prezentuje najwyższej formy, choć ci, którzy śledzą głównie Premier League, mogą nie być świadomi ostatnich problemów Urugwajczyka.
Poza boiskiem 27-latek zrobił sobie przerwę w sezonie 2025/26 z powodu problemów ze zdrowiem psychicznym i choć niektórzy mogą uznać to za poważny sygnał ostrzegawczy, zarówno sam Araujo – za odwagę, jak i Barcelona – za zrozumienie, zasługują na duże uznanie.
Pozwolono mu na tyle czasu, ile potrzebował, by wrócić do odpowiedniego stanu psychicznego i móc dawać z siebie wszystko na boisku.
Wątpliwości co do podejmowania decyzji
Niestety dla niego, gdy był już gotowy do powrotu do gry, zespół Hansiego Flicka radził sobie bardzo dobrze bez Araujo, co ograniczyło jego występy do zaledwie 11 meczów w podstawowym składzie La Liga w całym sezonie i tylko 16 we wszystkich rozgrywkach.
Pojawiały się też wątpliwości co do podejmowania przez niego decyzji w kilku sytuacjach.
Imponujący warunkami fizycznymi, bardzo szybki, potrafiący grać zarówno jako prawy obrońca, jak i środkowy defensor – jest wiele rzeczy, które można docenić w naturalnej grze Araujo.
Jednak w największych wyzwaniach, jakie Barcelona miała w ostatnich sezonach, dało się zauważyć, że zawodnik nie zawsze spełniał oczekiwania w niektórych aspektach.
Grając u boku van Dijka, który prawdopodobnie przejąłby na siebie większą część odpowiedzialności, Araujo mógłby na tym skorzystać, bo bez presji opaski kapitana mógłby skupić się wyłącznie na swoich zadaniach.
Rzadko przegrywa pojedynki w powietrzu
Biorąc pod uwagę sezon 2025/26, Urugwajczyk rozegrał łącznie 1614 minut, co odpowiada zaledwie 17 pełnym meczom we wszystkich rozgrywkach.
Jednak w żadnym z tych spotkań jego skuteczność podań nie spadła poniżej 88,02%, a że Iraola lubi, gdy jego piłkarze swobodnie i z pomysłem rozgrywają piłkę, można przypuszczać, że Araujo bez problemu odnajdzie się w takim systemie.
Jak można się spodziewać, rzadko przegrywa pojedynki główkowe – w poprzednim sezonie przegrał tylko 28 z 97 takich starć.
Jeśli chodzi o pojedynki 1 na 1 na ziemi, wygrał 108 z 164 prób, co daje skuteczność na poziomie 70,59%, a w defensywie – wygrywając 24 z 33 prób odbioru – osiągnął skuteczność aż 77,78%.
Na tym etapie Liverpool nie ryzykuje
Trzy bramki głową z czterech zdobytych w poprzednim sezonie pokazują, gdzie leży jego siła ofensywna, a skuteczność strzałów na poziomie 45,45% i konwersja na gole 25% nie są złe jak na obrońcę.
Jest więc w grze Araujo wiele elementów, które mogą ekscytować, ale zdarzało mu się popełniać zbyt pochopne faule, które kończyły się czerwonymi kartkami i zawieszeniami, a trudno dziś z całą pewnością stwierdzić, w jakiej jest kondycji psychicznej – z całym szacunkiem.
Biorąc jednak pod uwagę, że początkowo jest to tylko wypożyczenie, The Reds praktycznie nie ryzykują, a jeśli środkowy obrońca się sprawdzi, spędzi najlepsze lata kariery na Anfield, bo klub z pewnością skorzysta z okazji, by wykupić go na stałe.
