Tyski Stadion Zimowy w sobotę był świadkiem bardzo udanego rewanżu Polski z porażkę 2:3 w piątek. Występująca w elicie Słowenia tym razem przegrała 2:5.
W porównaniu do tego starcia, w sobotę w polskiej drużynie doszło do zmian w składzie. Tym razem Tomas Fucik miał wolne, a jego miejsce w bramce zajął Maciej Miarka. Odpoczywali również napastnicy Aron Chmielewski, Patryk Wronka, Alan Łyszczarczyk i obrońca Eryk Schafer.
W ataku zagrał m.in. Jakub Lewandowski i właśnie on rozpoczął strzelanie w tym starciu. Minęło zaledwie 34 sekund po jego bramce i kibice znowu mieli powody do radości, bo Kamil Wałęga pokonał słoweńskiego bramkarza. Pod koniec pierwszej tercji widowiskowym uderzeniem z nadgarstka popisał się Kamil Górny i po 20 minutach było 3:1.
Słoweńcy w drugiej tercji zdobyli bramkę, ale nasza reprezentacja znowu świetnie pokazała się w ofensywie. Patryk Krężołek czarował pod bramką Słoweńców i strzałem z bekhendu podwyższył prowadzenie.
Na początku trzeciej tercji defensorzy rywali stracili krążek, dopadł do niego Szymon Kiełbicki, który bez problemów wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem i ustalił wynik spotkania.
Zagraliśmy o wiele lepiej niż w piątek. Taka wygrana z drużyną z elity daje nam dużo pewności – mówił kapitan drużyny Kamil Górny.
Ostatni mecz kontrolny przed MŚ w Sosnowcu, Polacy zagrają 29 kwietnia w Bytomiu. O godz. 17:45 rozpocznie się spotkanie z Francją, z którą zmierzymy się także w walce o awans do elity. Spotkanie będzie transmitowane w TVP Sport.
Wcześniej Polacy dwukrotnie pokonali Litwę (3:1 i 3:0), by następnie wygrać 4:0 i przegrać 2:3 po dogrywce z Węgrami.

