Własne lodowisko w rywalizacji Canadiens i Sabres nie było atutem. W sobotę w Montrealu kibice gospodarzy, ubrani w stroje Canadiens, przygotowali się na świętowanie awansu do wielkiego finału, ale ich drużyna przegrała aż 3:8. Z kolei w poniedziałek w Buffalo fani Sabres wychodzili z hali Key Bank Center ogromnie rozczarowani.
W pierwszej tercji bramki dla Canadiens zdobyli Phillip Danault i Zachary Bolduc. W drugiej części gry kontaktowego gola strzelił Jordan Greenway, a na początku trzeciej wyrównał Szwed Rasmus Dahlin.
Zwycięstwo i awans zapewnił ekipie z Montrealu Alex Newhook w 12. minucie dogrywki. Ten sam zawodnik strzelił zwycięskiego gola w... 12. minucie dogrywki siódmego, decydującego meczu pierwszej rundy play-off przeciwko Tampa Bay Lightning. I również na lodowisku rywala. Okoliczności były więc praktycznie identyczne.
"To niesamowite uczucie i świetna zabawa. Właśnie dlatego gra się w hokeja" – powiedział Newhook o zdobyciu dwóch zwycięskich bramek w dogrywkach decydujących meczów.
Drugim bohaterem spotkania był czeski bramkarz gości Jakub Dobes, który zatrzymał 37 strzałów.
W finale Konferencji Wschodniej Canadiens zmierzą się z wypoczętymi Hurricanes, którzy w play-off jeszcze nie przegrali, a czekali na kolejnego rywala od 9 maja. Pierwsze spotkanie zaplanowano w czwartek w Raleigh. Tak długa przerwa ekipy z Karoliny Północnej między meczami play-off jest najdłuższa w historii NHL.
Na Zachodzie w finale zagrają Colorado Avalanche i Vegas Golden Knights.
