W klasyfikacji generalnej Vingegaard zdecydowanie wyprzedził Austriaka Felixa Galla (Decathlon CMA CGM) oraz Australijczyka Jaia Hindleya (Red Bull-Bora-hansgrohe). Polacy nie startowali.
29-letni Duńczyk dwukrotnie zwyciężył w Tour de France (2022, 2023) i triumfował w ostatniej edycji Vuelta a Espana. W niedzielę został ósmym kolarzem w historii i jedynym aktywnym, który wygrał wszystkie trzy wielkie toury.
W przeszłości takiej sztuki dokonali: Francuzi Bernard Hinault i Jacques Anquetil, Belg Eddy Merckx, Włosi Felice Gimondi i Vincenzo Nibali, Hiszpan Alberto Contador oraz Brytyjczyk Chris Froome.
Na podium stanęli również zwycięzcy pozostałych klasyfikacji: punktowej - najszybszy na trzech etapach Francuz Paul Magnier (Soudal Quick-Step), górskiej - Włoch Giulio Ciccone (Lidl-Trek), młodzieżowej - Portugalczyk Afonso Eulalio (Bahrain-Victorious), a drużynowej - holenderska ekipa Visma-Lease a Bike.
Vingegaard przystępował do wyścigu jako faworyt numer 1, choć w Giro debiutował. Przemawiały za nim osiągnięcia w innych wielkich tourach - Tour de France i Vuelta a Espana. Z wyjątkiem pierwszego startu w Hiszpanii w 2020 roku, wszystkie następne kończyły się co najmniej drugą lokatą. W Tour de France triumfował dwukrotnie (2022, 2023) i trzy razy zajął drugie miejsce, ustępując tylko Słoweńcowi Tadejowi Pogacarowi. W Hiszpanii zwyciężył w ubiegłym roku, a w 2023 był drugi za kolegą klubowym Amerykaninem Seppem Kussem.
Duńczyk nie spieszył się jednak z przejęciem kontroli nad wyścigiem. Różową koszulkę lidera wywalczył dopiero na 14. etapie, z metą na podjeździe Pila w Dolinie Aosty, gdzie odniósł trzecie etapowe zwycięstwo. Wcześniej przez dziewięć etapów prowadził nieznany szerzej Eulalio.
W ostatnim tygodniu wyścigu Vingegaard dorzucił jeszcze dwa wygrane etapy. Kropkę nad i postawił w sobotę, triumfując w ośrodku narciarskim Piancavallo. Jego przewaga nad Gallem wzrosła do ponad pięciu minut, a nad Hindleyem - do ponad sześciu.
W niedzielę nic się już nie zmieniło. Kolarze byli tak zrelaksowani, że na starcie etapu dzielili się pudełkiem słodyczy, a następnie otrzymali kieliszki Prosecco. Podczas jazdy nad morze pozowali do zdjęć drużynowych.
Zgodnie z przewidywaniem etap zakończył się walką rozprowadzanych przez swoje ekipy sprinterów. Najszybciej finiszował Milan, wyprzedzając swojego rodaka Giovanniego Lonardiego (Polti) oraz Francuza Paula Penhoeta (Groupama-FDJ United). Jadący w cyklamenowej koszulce najlepszego sprintera Magnier zajął 11. miejsce.
Vingegaard minął linię mety w otoczeniu kolegów z drużyny Visma, po czym rzucił się w ramiona żony i dwójki dzieci, ubranych na różowo.
"Widząc ich na mecie, moje zwycięstwo jest jeszcze słodsze, łzy napływają mi do oczu, zawsze są przy mnie" – powiedział wzruszony.
Duńczyk planuje teraz odpoczynek w domu, później obóz wysokogórski w Tignes oraz start w Tour de France, w którym zmierzy się ze swoim wielkim rywalem - Tadejem Pogacarem.
