Thunder przed rozpoczęciem serii uchodzili za zdecydowanych faworytów. Nie dość, że byli najlepszą drużyną sezonu zasadniczego, to Lakers muszą sobie radzić bez najlepszego strzelca fazy regularnej - Luki Doncicia. Słoweniec od ponad miesiąca leczy kontuzję ścięgna uda.
Mecz numer dwa wyrównany był w pierwszej połowie, po której goście prowadzili 58:57. W trzeciej kwarcie Thunder na dobre jednak przejęli kontrolę. Zbudowali w niej 13-punktowe prowadzenie, które później jeszcze powiększyli.
Liderami Thunder byli Shai Gilgeous-Alexander i Chet Holmgren. Obaj uzyskali po 22 punkty. Dla Lakers 31 punktów zdobył Austin Reaves, a LeBron James dołożył 23 punktów.
Pistons natomiast wygraną zawdzięczają skutecznej końcówce, bo na pięć minut przed ostatnią syreną prowadzili zaledwie trzema punktami.
Gospodarzy do wygranej poprowadził Cade Cunningham, notując 25 punktów i 10 asyst. Drugim strzelcem był Tobias Harris - 21 oczek. W szeregach Cavaliers 31 punktów zdobył Donovan Mitchell. Zawiódł natomiast James Harden, który trafił tylko trzy z 13 rzutów z gry i miał zaledwie 10 punktów.
Teraz rywalizacja w tych parach przeniesie się do Los Angeles i Cleveland. Kolejne mecze zaplanowano na sobotę.
