Enea Arena w sobotę najpierw zobaczyła polsko-brytyjskie starcie kobiet do 59 kg. Naprzeciw siebie stanęły Emilia Czerwińska i Niamh Kinehan, czyli bokserka kontra wielokrotna mistrzyni świata w muay thai.
Umiejętności obu zawodniczek zapowiadały walkę w stójce, a przebieg pojedynku przyniósł aktywną dominację Brytyjki, która przez cały czas rozbijała rywalkę, na 12 sekund przed końcem wyprowadziła mocny cios i kolejnymi uderzeniami zmusiła sędziego do przerwania walki. Kinehan zwyciężyła przez TKO.
Druga walka wieczoru to konfrontacja w wadze koguciej pomiędzy czeskim zawodnikiem Lukasem Chotenovskym (z bilansem 7:3) a Polakiem Michałem Hawro, który miał tyle samo zwycięstw, ale o jedną porażkę mniej.
Po dwóch rundach sędziowie punktowi widzieli remis, więc wszystko rozstrzygnęło się w trzeciej, pięciominutowej odsłonie. Obaj zawodnicy walczyli do ostatnich sił, a po Czerwińskiej polskich kibiców nie ucieszył także Hawro, gdyż Chotonovsky zakończył walkę duszeniem zza pleców na 46 sekund przed końcem.

Kolejnym reprezentantem Polski był Natan Niewiadomski, który musiał jednak bardzo uważać. Jego rywalem był Patrick Spirk, który wszystkie swoje pięć zwycięstw odniósł w pierwszej rundzie, a najszybsze KO zanotował już po 10 sekundach walki.
Tym razem to pierwsza runda okazała się pechowa dla Spirka, gdyż Niewiadomski zdominował pojedynek i po trzech minutach wykonał duszenie zza pleców, smakując zwycięstwa. Został autorem jubileuszowego, dwusetnego poddania w historii OKTAGONu. Kibice w Szczecinie mogli więc cieszyć się z pierwszego triumfu polskiego zawodnika.
Czwarta walka wieczoru to pojedynek Kacpra Frątczaka z Zoranem Solają. Faworytem był Polak, który w sportach uderzanych stoczył ponad 200 walk. Zawodnik o pseudonimie "The Polish Robocop" po 10 minutach przegrywał na punkty, ale w trzeciej rundzie odwrócił losy pojedynku precyzyjnym ciosem i serią uderzeń w głowę rywala. Polscy kibice mogli więc świętować drugi triumf swojego zawodnika.
Łukasz Rajewski nigdy nie przegrał przez TKO ani KO, a w OKTAGONie spędził w defensywnej pozycji na ziemi tylko siedem sekund. Jego przeciwnikiem był o 10 lat młodszy Jan Stanovsky. Czech w drugiej rundzie popisał się prawdziwą efektownością – owinął nogi wokół szyi rywala i uderzeniami łokciem w głowę zmusił sędziego do przerwania walki. Rajewski, mistrz świata, Europy i Polski w kickboxingu oraz K-1, po raz pierwszy w MMA poczuł gorycz porażki przez TKO.
Po debiucie za mikrofonem komentatorskim OKTAGONu, polskiego zawodnika Jonatana Kujawę czekała teraz premiera także w klatce tej organizacji. Jego rywalem był Brazylijczyk Henrique Madureira, autor najlepszego poddania roku 2025. Gospodarz próbował przenieść walkę do parteru, natomiast jego przeciwnik chciał rozstrzygnąć wszystko precyzyjnym ciosem. Po dwóch rundach sędziowie punktowali na korzyść Madureiry, który utrzymał przewagę do końca 15 minut i zwyciężył.

Siódmym Polakiem na gali w Szczecinie był 37-letni Michał Piwowarski. Na wielkie wyzwanie szykował się o siedem lat młodszy Timo Feucht, który nie walczył od gali OKTAGON 14 w 2019 roku. Niemiec wcale nie prezentował się źle, ale po dziewięciu minutach musiał pogodzić się z porażką podczas swojego wielkiego powrotu. Piwowarski dosłownie go przycisnął i z tej pozycji rozbił ciosami, dzięki czemu zwyciężył przez TKO.

Mateusz Janur przygotowywał się do polskiego derby, ale Piotr Wawrzyniak zerwał ścięgno Achillesa i nie mógł wystąpić w walce. Zastąpił go szwedzki zawodnik Robin Roos, który jeszcze nigdy nie przegrał przez TKO ani KO. Od pierwszych sekund publiczność wspierała Janura dosłownie piłkarskim dopingiem. Mateusz nie zawiódł swoich rodaków, ciesząc ich dobrą postawą i zwycięstwem 3:0 na punkty.
Dziewiąta walka wieczoru była jedynym pojedynkiem bez udziału Polaka. Ion Surdu przyjechał jako były mistrz z 13 wygranymi przed czasem już w pierwszej rundzie, a Amiran Gogoladze nie ukrywa mistrzowskich ambicji i miał na koncie aż osiem skończeń przed czasem w mniej niż 100 sekund. Tym razem Gruzinowi zajęło to 154 sekundy i precyzyjnym ciosem błyskawicznie znokautował "Draculę" z Mołdawii. Gogoladze po dwóch latach przeżył więc bajkowy powrót do akcji.
Tomasz Narkun przystępował do walki jako były światowy numer 10, sześciokrotny mistrz KSW i zawodnik z 20 skończeniami w 21 zwycięstwach. Jego rywalem był Alexander Poppeck, lider rankingu półciężkiej OKTAGONu z 13 wygranymi przez KO. Pierwsza, taktyczna runda należała w oczach sędziów do Narkuna, kolejne pięć minut na punkty wygrał Niemiec. Najwięcej emocji przyniosła trzecia odsłona, w której lepszy był Poppeck i zwyciężył 2:1 na punkty.

Finał całej gali to pojedynek Michała Materli – największej legendy polskiego MMA, wielokrotnego mistrza KSW, byłego światowego numeru 16 wagi średniej i zawodnika, który rozpoczął karierę w 2003 roku. Po drugiej stronie klatki stanął nieustępliwy Christian Jungwirth. Kontuzja Materli sprawiła, że polsko-niemiecki pojedynek odbył się na zasadach Stand and Bang – te preferują uderzenia, zakazują walki w parterze i kopnięć, dopuszczają tylko małe rękawice i ustalają pięć trzyminutowych rund.
Specjalnie zmodyfikowane zasady zapowiadały, że walka przypominała boks. Więcej ciosów wyprowadził Jungwirth, ale to Materla był skuteczniejszy i precyzyjniejszy. Na kilka sekund przed końcem posłał rywala na deski mocnym ciosem, notując knockdown i ostatecznie wygrywając 3:0 na punkty.
