Po eliminacji Niemiec i Holandii Norwegowie wydawali się niemal bronić honoru Europy. Byli faworytami, jednak silna fizycznie i obdarzona wybitnymi talentami reprezentacja z Afryki mogła sprawić niespodziankę.
Sprawdź szczegóły meczu WKS - Norwegia
Nusa przełamał impas przed przerwą
Już przeciwko Niemcom piłkarze Wybrzeża Kości Słoniowej pokazali, że w neutralizowaniu ataków spisują się bardzo solidnie. Niżej ustawiona ekipa z Afryki skazała Wikingów do rozgrywania piłki po obwodzie długimi fragmentami.
Iworyjczykom udawało się neutralizować Erlinga Haalanda, z kolei rywale trzymali w ryzach Diomande i dopiero po 20 minutach młody talent zdołał wprowadzić piłkę w pole karne. Oddał ją Konanowi, a ten uderzył przy słupku, tyle że w boczną siatkę. Niecałe 10 minut później Nicolas Pepe powinien był sprawdzić formę Nylanda, lecz sam przed bramką uderzył niecelnie. Jemu też dogrywał Diomande.
Choć w statystykach Norwegia miała na tym etapie przewagę, to zagrożenia nie sprowadziła. Dopiero w 37. minucie doczekaliśmy się wrzutki Sorlotha spod linii końcowej na głowę Haalanda, który uderzył wprost w rękawice Yahii Fofany. Dwie minuty później bramkarz nie miał już szans, gdy z lewej w pole karne z piłką wszedł Antonio Nusa. Przymierzył cudownie i wpakował piłkę pod słupek!
Tak padł pierwszy od 1938 roku gol Norwegii w fazie pucharowej mistrzostw. Na drugiego chrapkę mieli niemal natychmiast Haaland i Sorloth – obaj uderzali niecelnie w świetnym okresie Norwegii. Z kolei tuż przed zejściem na przerwę swoją dobrą okazję zmarnował Emmanuel Agbadou.
Po wyrównaniu Haaland okazał się decydujący
Zmuszeni do przejęcia inicjatywy, piłkarze z Afryki zasypali pole karne wrzutkami z każdej strony, jednak bez efektu. Dopiero w 55. minucie Nicolas Pepe mocno uderzył na bramkę i Nyland tylko wybił przed siebie. Z podobnej pozycji Franck Kessie uderzał moment później, jednak musiał się obrócić i kompletnie nie nadał siły temu strzałowi, ułatwiając obronę.
Ataki WKS oznaczały okazję do błyskawicznych kontr Norwegów i to mogło skończyć się fatalnie dla Iworyjczyków w 66. minucie. Lysaker Heggem po rzucie rożnym Odegaarda doszedł do zgranej piłki i tylko jakimś cudem Amad Diallo wyrósł na linii bramkowej, wybijając piłkę.
A propos cudów – ten sam 23-latek kilka minut później błysnął pod bramką Norge. Wszedł z prawej w pole karne, rozegrał krótko z Pepe i poszedł z piłką do końca, mocno pakując piłkę do siatki na 1:1.
Na tym etapie mecz był już otwarty i żywy, a zmęczenie sprawiało, że błędy indywidualne mogły okazać się decydujące nie mniej niż błysk talentu. Ostatecznie zdecydowała kombinacja obu: Bobb z prawej flanki doskonale dostrzegł Patricka Berga, a ten wszedł w pole karne i odegrał płasko do kompletnie porzuconego Haalanda. Lekko wturlał piłkę za linię w 86. minucie!
Zespół z Afryki walczył do samego końca o przedłużenie spotkania i było o włos w 90+6. minucie, gdy Diallo fantastycznie uderzył z wolnego pod samą poprzeczkę. Nyland zdołał sięgnąć i wybił nad bramkę, utrzymując awans!

