Gospodarze objęli prowadzenie w 19. min. Rafał Augustyniak strzelił bezpośrednio z rzutu wolnego i zaskoczył bramkarza Bartłomieja Drągowskiego, który popełnił poważny błąd. Kibice Legii zaczęli śpiewać: "Hej Drągowski co zrobiłeś, taką szmatę przepuściłeś”.
Odpowiedź Widzewa była błyskawiczna. Fornalczyk dośrodkował z prawego skrzydła. Karol Świderski uderzył bez przyjęcia. Piłka odbiła się jeszcze od pleców Kamila Piątkowskiego i wpadła do bramki. Zaliczono to jako samobójcze trafienie obrońcy Legii.
"Wiedzieliśmy, jak ważny jest to mecz dla kibiców. Ponownie stanęli na wysokości zadania. To było dobre piłkarskie widowisko. Do 75. minuty intensywność była bardzo wysoka. W ostatnim kwadransie tempo spadło. Trochę szkoda wyniku. Ten mecz miał różne fazy. Widzew był groźny w drugiej połowie, ale my w trzech sytuacjach powinniśmy zdobyć bramkę" - analizował Papszun na konferencji prasowej.
"Nie do końca przeciwstawiliśmy się kontrom. Mariusz Fornalczyk stworzył nam wiele problemów. Widzew to bardzo dobry zespół. Jeśli zachowają spokój, to na pewno będzie to drużyna, która zacznie dobrze punktować. Remis z Widzewem jest cenniejszy od remisu ze Śląskiem, ale w Legii zawsze celujemy w zwycięstwo" - kontynuował.
W pierwszym składzie Legii na mecz z Widzewem znalazło się dwóch Czechów: Michal Sevcik i Jan Kuchta. Polscy napastnicy Rafał Adamski i Łukasz Zjawiński zasiedli na ławce rezerwowych, a ten drugi nie pojawił się na boisku.
"Nie miałem rozterek. Zjawiński jest kontuzjowany, choć był na ławce. Nie chciałem ryzykować jego zdrowia. Mam nadzieję, że postawimy go na nogi na mecz z Jagiellonią. Spodziewałem się wysokiej intensywności, dlatego zdecydowałem się wystawić graczy, którzy są w pełni zdrowi" - wyjaśnił.
Trener Legii przyznał, że nie planował zmieniać pomocnika Bartosza Kapustki i obrońcy Kamila Piątkowskiego.
"To podstawowi zawodnicy i trochę ich brakowało. Kamil borykał się z urazem. Szacunek dla niego, że wytrwał tak długo. To doświadczeni piłkarze i znają swój organizm. W takich przypadkach lepiej, żeby wszedł wypoczęty zawodnik" - tłumaczył Papszun.
Widzew po zwolnieniu Aleksandara Vukovicia przystępował do meczu z Legią z nowym trenerem Mateuszem Stolarskim, który w latach 2024-26 prowadził Motor Lublin, a wcześniej był w tym klubie asystentem Goncalo Feio.
"Zdecydowałem się przejąć Widzew dwa dni przed meczem z Legią, ponieważ uważałem, że w tym spotkaniu zbiorę najwięcej informacji na temat drużyny. Uważam, że w zespole drzemie duży potencjał. Czas będzie działał na naszą korzyść. Wkrótce zagramy z Wieczystą, a potem przez trzy tygodnie możemy spokojnie trenować podczas przerwy na mecze reprezentacji" - powiedział Stolarski.
"Jestem usatysfakcjonowany, jeśli chodzi o grę i liczbę stworzonych sytuacji. Musimy szanować przeciwnika. Legia wyszła na prowadzenie. Później Augustyniak trafił w poprzeczkę. Sytuacja Kuchty też była bardzo dobra. Nam też niewiele brakowało, żeby strzelić więcej goli. Najgorszy był fragment meczu do utraty bramki. Później zaczęliśmy grać bez presji i byliśmy trudnym rywalem dla Legii" - dodał.
Legia ma 16 pkt i zajmuje drugie miejsce w tabeli. Prowadzi Górnik Zabrze - 18 pkt. Widzew z dorobkiem ośmiu punktów plasuje się na 11. pozycji. W następnej kolejce podejmie Wieczystą Kraków. Z kolei Legia zmierzy się na wyjeździe z Jagiellonią Białystok.
