We wtorkowe popołudnie Śląsk Wrocław poinformował, że przedłuża umowę z Ante Simundzą na dwie najbliższe kampanie ligowe. Porozumienie do końca rozgrywek 2027/28 było możliwe na mocy już istniejących zapisów w kontrakcie.
"Bardzo się cieszę, że moja historia w Śląsku się nie kończy. Razem z zespołem przeszliśmy długą drogę, a cierpliwość się opłaciła. Dziś cieszymy się z awansu do PKO BP Ekstraklasy, ale także myślimy już o przyszłości. Wrocław jest świetnym miastem, a nasi kibice są wspaniali. Moja rodzina i ja czujemy się w tym miejscu świetnie. To zaszczyt móc dalej prowadzić ten zespół" – mówi klubowym mediom Ante Simundza, trener Śląska.
54-letni dziś Słoweniec przyszedł do Wrocławia w grudniu 2024 roku w roli „strażaka”. Zespół był w ogromnym kryzysie po nieudanych wysiłkach Jacka Magiery i Michała Hetela. Po rundzie jesiennej WKS miał tylko jedną wygraną na koncie, choć przystępował do rozgrywek jako wicemistrz.
Celem było uratowanie statusu ligowego i Śląsk walczył o to do końca sezonu. Ostatecznie skończyło się degradacją, jednak Simundza pozostał we Wrocławiu. Jesienią wyniki przynosiły mieszane reakcje i z końcem 2025 roku pojawiały się nawet głosy, że czas na zmianę u steru.
Jednak szkoleniowiec utrzymał posadę i wiosną potwierdził, że miał pomysł na zespół. Śląsk tylko raz w tym roku kalendarzowym przegrał, kilka dni temu pieczętując powrót na łono Ekstraklasy. Łącznie w 52 meczach jako trener Simundza wypracował średnią 1,67 pkt na mecz, co jest więcej niż niezłym wynikiem, biorąc pod uwagę okoliczności.

