Gospodarze w tym sezonie celują przede wszystkim w utrzymanie, ale w sobotę po pierwszym gwizdku ruszyli, jakby grali o puchary. Po zaledwie trzech minutach Kolonia mogła prowadzić za sprawą Jakuba Kamińskiego, jednak Polak z „setką” na nodze ustrzelił tylko boczną siatkę.
Sprawdź szczegóły meczu 1. FC Koln - Bayer 04 Leverkusen
Ofensywna gra zostawiła sporo luzu z tyłu, a to mogło być bardzo kosztowne, gdy prosta strata wypuściła Patrika Schicka samego na bramkę. Jakimś cudem strzelił tylko w słupek, gdy posłał piłkę obok szarżującego Schwabe.
Wysiłki gospodarzy były efektowne, za to kompletnie nieefektywne, co potwierdził dobitnie Said El Mala w 36. minucie. Minął golkipera gości, ale przed pustą bramką z ostrego kąta również on uderzył w słupek. Już do przerwy Koziołki oddały osiem strzałów, a za nieskuteczność zostały ukarane, gdy w 41. minucie sędzia odgwizdał dyskusyjny rzut karny. Schick po rękach bramkarza wpakował piłkę do siatki.
Jednak kulminacja ironii w tym meczu nastąpiła dopiero po przerwie. W 52. minucie Kolonia wyprowadziła świetny atak, który strzałem w Blaswicha zwieńczył Kamiński. Piłka natychmiast ruszyła w drugą stronę i Bayer prowadził 2:0 po drugim golu Schicka.
Kamiński łącznie uderzał aż czterokrotnie, dwa razy zatrzymał go niesamowicie dysponowany Blaswich. Bramkarz Aptekarzy skończył mecz z dziewięcioma udanymi interwencjami i był bohaterem meczu, bowiem Said El Mala dał kontakt gospodarzom w 78. minucie. Wreszcie – można by powiedzieć – bo w sumie miał aż 10 strzałów!
Ostatnie wielkie emocje przyszły w 90+7. minucie, gdy Edmond Tapsoba wybijał piłkę sprzed linii, a Blashwich zatrzymał dobitkę. Bayer zrealizował swój cel i przed meczem taki wynik nikogo by pewnie nie dziwił. Ale po 25 strzałach beniaminka kibice muszą czuć ogromny niedosyt. Utrzymanie trzeba jeszcze wywalczyć.

