Anglia królem przegranych rzutów karnych? Już nie. Jak Southgate przełamał klątwę?

Reklama
Reklama
Reklama
Więcej
Reklama
Reklama
Reklama

Anglia królem przegranych rzutów karnych? Już nie. Jak Southgate przełamał klątwę?

Zaktualizowany
Gareth Southgate podczas przygotowań do rzutów karnych w ćwierćfinale ze Szwajcarią.
Gareth Southgate podczas przygotowań do rzutów karnych w ćwierćfinale ze Szwajcarią.Profimedia
W półfinale Euro 1996 był jedynym z 12 zawodników, którzy nie wykonali rzutu karnego. W tym momencie marzenia Anglii o triumfie na ojczystej ziemi zniknęły. Dla jej piłkarzy takie zakończenia stały się tradycją, a kibice przyzwyczaili się do tego, że jedenastki po prostu nie są ich ulubioną częścią gry. Aż do momentu, gdy rolę trenera reprezentacji objął Gareth Southgate, historycznie prawdopodobnie najbardziej znienawidzony egzekutor rzutów karnych w kolebce futbolu.

Tamtego lata, 28 lat temu, był niespokojny. Po turnieju udał się na wakacje na Bali (i nawet tam o spudłowanym rzucie karnym przypomniał mu miejscowy chłopak, którego spotkał podczas wędrówki na wulkan). Po powrocie zgodził się na wywiad dla Telegraph, który w całości dotyczył tej irytacji. "Zawiodłem cały kraj. Nie sądzę, bym kiedykolwiek się z tym pogodził. Ludzie zawsze będą o mnie mówić: "To ten idiota, który nie strzelił tego karnego". Mam nadzieję, że zostało mi wystarczająco dużo czasu w mojej karierze, aby to zmienić i zrobić coś, co sprawi, że ludzie zapamiętają mnie inaczej".

Southgate dostał taką szansę w 2016 roku, gdy w pośpiechu został trenerem reprezentacji Anglii. Jednym z jego głównych zadań była zmiana negatywnego nastawienia i aury, jaką rzuty karne w wielkich meczach wywoływały wśród angielskich piłkarzy, trenerów, kibiców, ekspertów...

Wieloletni członek kadry narodowej, a obecnie ekspert telewizyjny, Gary Neville, ujawnił na przykład podczas tegorocznego Euro, że na Mistrzostwach Świata w 2006 roku doszło do wyboru wykonawców rzutów karnych w nieformalnym konkursie podczas treningu. W ten sposób Jamie Carragher otrzymał nominację, a następnie spudłował decydującą próbę w ćwierćfinale przeciwko Portugalii. Był to jego drugi rzut karny, a piłkę kopnął po raz pierwszy przed gwizdkiem sędziego...

Southgate miał wiele przykładów na to, jak nie podchodzić do rzutów karnych. Ale jak znaleźć właściwą drogę? W styczniu 2017 roku, krótko po jego zatrudnieniu, do nowo utworzonego działu analitycznego związku przyszedł niejaki Chris Markham, który w tamtym czasie pomagał analizować występy piłkarzy Huddersfield (którzy, nawiasem mówiąc, wywalczyli w tamtym sezonie awans do Premier League). Nie był konwencjonalnym analitykiem, na ścianie w domu miał oprawiony tytuł magistra psychologii sportu.

Przez półtora roku kierował grupą czterech analityków i specjalistów od danych, mając na uwadze jeden cel - pozbyć się piętna Anglii i odnieść sukces w rzutach karnych na Mistrzostwach Świata 2018. Udało mu się. Jeśli do tego czasu ambasadorowie Anglii zawiedli w rzutach karnych w głównych turniejach przy sześciu z siedmiu okazji, to pod wodzą Southgate'a nagle zaczęli wygrywać.

Na Mistrzostwach Świata w Rosji Kane i spółka rozstrzygnęli konkurs jedenastek z Kolumbią w 1/8 finału. "Kiedy patrzyłem, jak pięciu poprzednich trenerów Anglii mówiło o rzutach karnych, powtarzali takie terminy jak loteria, szczęście lub presja, których nie doświadczasz na treningu. Z psychologicznego punktu widzenia odbiera to zawodnikom poczucie, że mogą mieć wpływ na całą sytuację. Do mnie należało przywrócenie im tego poczucia kontroli" - mówi Markham.

On i Southgate omówili wszystkie drobne szczegóły, które pojawią się między końcem dogrywki a rzutami karnymi. Nie tylko o samym wykonywaniu rzutów karnych (długość, prędkość i kąt biegu, techniki oddychania...), ale także o tym, jak oczekujący gracze zachowują się podczas strzelania, zarówno sami, jak i wobec innych, po każdym strzale, zwłaszcza niecelnym. Kilka miesięcy przed mistrzostwami Markham w końcu spotkał się z norweskim psychologiem behawioralnym i profesorem Geirem Jordetem, który całą swoją karierę poświęcił zachowaniu piłkarzy podczas rzutów karnych.

Przeanalizował on wszystkie rzuty karne wykonywane na dużych turniejach od 1976 roku. "Markham pokazał mi, jak wykorzystuje moją wiedzę. To powaliło mnie na kolana. Mogę z całą pewnością powiedzieć, że żadna drużyna w historii piłki nożnej nie przygotowała się tak dokładnie do rzutów karnych jak Anglia w 2018 roku. Nigdy wcześniej nie widziałem nikogo, kto przeprowadziłby takie badania" - wspomina Jordet, który później zawarł szczegóły ujawnione mu przez analityka Anglii w swojej książce "Presja. Rozdziały z psychologii rzutów karnych".

Wracając do Southgate'a. Rzeczywiście wyleczył on Anglię z wieloletniego marazmu. Pod jego wodzą drużyna poradziła sobie z trzema z czterech dramatów w rzutach karnych. Tylko... Kiedy trzy lata temu powinien był osiągnąć to, o czym mówił w wywiadzie latem 1996 roku, a mianowicie pokonać smutne wspomnienie zmarnowanej drogi do złota na krajowych mistrzostwach Europy, ponownie zawiódł. Znowu na Euro i znowu na Wembley. Dokładnie ćwierć wieku później. I nawet wtedy mówił podobnie. "To moja wina. Wybrałem strzelców zgodnie z ich umiejętnościami na treningu".

A potem? Ponownie wyciągnął wnioski. W ciągu trzech lat, wraz z zespołem współpracowników, radykalnie zmienił zachowanie zawodników i drużyny podczas strzelania. Wykorzystując psychologię społeczną. Jordet opisuje to na swoim koncie na Twitterze. Jednym z najciekawszych spostrzeżeń jest to, że dla każdej osoby, która wykonuje rzut karny, w obozie Albionu jest również wyznaczony kolega z drużyny, który "podnosi go" po próbie i razem udają się na połowę.

Tam czekają pozostali, którym łatwiej jest zintegrować się z powrotem. Zgodnie z inną innowacją, ponownie w celu poprawy koncentracji, Southgate oddzielił od reszty drużyny tylko 11 zawodników, którzy mogą w danym momencie wykonywać rzuty karne, oraz niezbędnych członków sztabu. Zmian jest kilka.

W ćwierćfinale przeciwko Szwajcarii udało się to wszystkim pięciu strzelcom, co zdarzyło się dopiero drugi raz w historii Anglii. Jeśli tak potoczy się dzisiejszy półfinał z Holandią (dla której z kolei rzuty karne wciąż są koszmarem), to nie powinni się oni martwić o awans. A Southgate z kolei będzie bliżej zapamiętania przez kibiców jako trener, który zdobył dla nich ważne trofeum. A nie jako tego, który spudłował karnego, który prawdopodobnie kosztował dumny kraj tytuł mistrzów Europy...

Zapowiedź półfinału Holandia - Anglia
Flashscore