Kapitan Wisły: Otoczka finału Pucharu Polski sprawia, że robi się ciepło na sercu

Reklama
Reklama
Reklama
Więcej
Reklama
Reklama
Reklama

Kapitan Wisły: Otoczka finału Pucharu Polski sprawia, że robi się ciepło na sercu

Kapitan Wisły: Otoczka finału Pucharu Polski sprawia, że robi się ciepło na sercu
Kapitan Wisły: Otoczka finału Pucharu Polski sprawia, że robi się ciepło na sercuProfimedia
"Pogoń Szczecin jest faworytem, a my jedziemy do Warszawy jako underdog" - uważa kapitan Wisły Kraków Alan Uryga przed czwartkowym finałem piłkarskiego Pucharu Polski. "Cała otoczka sprawia, że robi się ciepło na sercu. Możliwość sprawienia niespodzianki dodatkowo nas napędza" – dodał.

Wisła to jeden z najbardziej utytułowanych klubów w Polsce, 13-krotny mistrz, ale ostatnio przeżywa trudny czas. W 2022 roku spadła do 1. ligi, w której zajmuje obecnie 5. miejsce nie mając już praktycznie szans na bezpośredni awans.

"Biała Gwiazda" jest pierwszym zdobywcą Pucharu Polski – w finale w 1926 roku pokonała Spartę Lwów 2:1. Potem jeszcze trzykrotnie sięgała po to trofeum – w 1967, 2002 i 2003 roku. Ponadto jeszcze sześć razy dotarła do finału – w 1951, 1954, 1979, 1984, 2000 i 2008 roku.

Mecze obecnej edycji Pucharu Polski były dla krakowskich kibiców przypomnieniem lepszych czasów. Te lepsze czasy z boiska pamięta jeszcze kaptan zespołu Alan Uryga, dla którego czwartkowy finał na Stadionie Narodowym jest, jak to określa, niesamowitym wydarzeniem.

"Chcemy cieszyć się tym finałem, nie każdy piłkarz w swojej karierze ma okazję zagrać w takim meczu. Ja do tej pory też nie miałem. Zamierzam się cieszyć, delektować tym spotkaniem i może uda się zrobić coś wielkiego" – wyraził nadzieję.

Uryga nie ma wątpliwości, że to Pogoń jest zdecydowanym faworytem.

"Nie deprymuje nas to. W dwóch ostatnich pucharowych meczach z Widzewem Łódź i Piastem Gliwice pokazaliśmy, że potrafimy być równorzędnym rywalem dla drużyn z ekstraklasy. To, że nikt nie uważa nas za faworyta okaże się jakimś plusem? Bez takiej presji łatwiej jest pokazać pełnię swoich umiejętności i w tym będziemy upatrywać szansy" – zastanawiał się.

Uryga przyznał, że w tym sezonie nie śledził uważnie meczów Pogoni.

"Nie oglądam za wiele ekstraklasy, bo w tym momencie ta liga nie bardzo mnie interesuje, ale kiedy okazało się, że zagramy w finale z Pogonią, to częściej sprawdzałem co tam się w Szczecinie dzieje. To jest bardzo solidny zespół, z czołówki ekstraklasy. Przez moment wydawało się, że nawet najmocniejszy w Polsce, bo aspirował do zdobycia mistrzostwa. Potem mieli lekką zadyszkę. Mają doświadczonych zawodników, kilka wybitnych jednostek. O Pogoni mogę wypowiadać się w samych superlatywach. Są mocni w ofensywie, więc musimy się do tego przygotować i próbować coś ukuć z przodu. To może być otwarty mecz i dlatego łatwiej nam będzie kreować sytuacje bramkowe" – stwierdził.

Uryga przyznał, że po wywalczeniu awansu do finału w drużynie unikano rozmów na ten temat.

"Byłem pierwszym, który powiedział w szatni, że dopóki nie zagramy ostatniego meczu ligowego przed finałem, to nie wyobrażam sobie, aby nasze myśli wędrowały w kierunku Stadionu Narodowego" – podkreślił.

Prezes Wisły Jarosław Królewski poinformował, że piłkarze w przypadku zdobycia Pucharu mogą liczyć na sporą premię, ale zostanie ona wypłacona tylko pod warunkiem, że uda się wywalczyć awans do ekstraklasy.

"Jest to sprawiedliwe postawienie sprawy. Od początku mówiłem, że zdobycie Pucharu zamieniłbym na awans do ekstraklasy i to bez mrugnięcia okiem. Rozumiem jak najbardziej podejście prezesa. Uważam, że musimy zrobić wszystko, aby awansować, więc jakiekolwiek nagrody mają sens wtedy, gdy zrealizujemy najważniejszy cel na ten sezon" – podsumował obrońca Wisły.

W obecnej edycji PP piłkarze "Białej Gwiazdy" wyeliminowali kolejno: Lechię Gdańsk 2:1 po dogrywce, Polonię Warszawa 3:0, Stal Rzeszów 4:1, Widzew Łódź 2:1 po dogrywce i Piasta Gliwice 2:1.