"Mecze w Lidze Europy są zawsze trudne, zawsze przenoszą nas na inny poziom, większe są wymagania. Dlatego spodziewamy się gry przeciwko trudnemu przeciwnikowi" – mówił portugalski szkoleniowiec w środę wieczorem na konferencji prasowej w Białymstoku.
Przypominał, że w drodze do fazy zasadniczej LE Jagiellonia pokonała faworyzowany Glasgow Rangers. Ocenił też, że dobrze wyglądała w wygranym przed tygodniem meczu z Araratem-Armenia.
"To drużyna, która lubi kontrolować mecz, posiadając piłkę, nawet poprzez grę bramkarza, więc musimy być agresywni i intensywni. Chcemy pokazać swoją najlepszą twarz" – dodał Bruno.
Odnosząc się do słów trenera Jagiellonii Adriana Siemieńca, który na swojej konferencji prasowej mówił, że intensywność gry, jaką potrafi Anderlecht narzucić rywalowi, jest imponująca, powiedział, że miło mu to słyszeć, ale to opinia, którą trzeba potwierdzić na boisku.
Mówił, że jego zespół przed meczem przygotowuje się do różnych scenariuszy spotkania i musi być elastyczny i umieć się adaptować, gdy sytuacja na boisku się zmienia.
"Zawsze spoczywa na nas presja" – podkreślił, pytany o dwie porażki w dwóch kolejkach ligowych LE i zero punktów w tabeli tych rozgrywek. Zaznaczył przy tym, że wyniki w tych spotkaniach nie do końca odzwierciedlały ich przebieg.
"Musimy patrzeć w przyszłość, od pierwszej minuty próbując pokazać przeciwnikowi, że walczymy o zwycięstwo. Oczywiście w czwartek będziemy o nie walczyć. Czuję, że jesteśmy dobrze nastawieni do meczu z Jagiellonią" – dodał.
Szkoleniowiec Anderlechtu zaznaczył przy tym, że wyniki po trzech meczach jeszcze nie zapewnią niczego – ani awansu, ani odpadnięcia z kolejnej fazy rozgrywek.
Czwartkowym mecz w Białymstoku Jagiellonii z RSC Anderlechtem rozpocznie się o godz. 21.
