W środę drużyna Artety przetrwała nerwową rewanżową potyczkę ćwierćfinałową ze Sportingiem, utrzymując bezbramkowy remis, który dał jej awans dzięki wygranej w dwumeczu 1:0.
Kanonierzy zagrali poniżej swoich możliwości na Emirates Stadium, ale Sporting nie potrafił tego wykorzystać – najbliżej gola był Geny Catamo, który w pierwszej połowie trafił w słupek.
To kolejny z serii słabszych występów Arsenalu, który przegrał trzy z ostatnich pięciu spotkań we wszystkich rozgrywkach, wygrywając tylko raz w tym okresie.
Arteta jednak podkreśla, że umiejętność wywalczenia kolejnego kluczowego rezultatu, mimo słabej gry, pokazuje, iż duch walki i determinacja zespołu pozostają na wysokim poziomie, mimo krytyki dotyczącej rzekomej słabości mentalnej.
"Nie jesteśmy idealni, zdajemy sobie z tego sprawę, ale to, co zrobili zawodnicy, ma ogromną wartość" - powiedział Arteta, którego drużyna w półfinale zmierzy się z Atletico Madryt. "Moje przesłanie to wdzięczność za wysiłek, jaki włożyli. Wykonali ogromną pracę. Musieliśmy sobie poradzić w wyjątkowych okolicznościach, mając wielu ważnych zawodników poza grą".
"Mieliśmy wiele elementów, które są kluczowe, by osiągnąć taki rezultat. Liczy się to, jak rywalizujesz, a jeśli chcesz zdobywać trofea, właśnie tego potrzebujesz".
Przy absencji kontuzjowanych Bukayo Saki, Martina Odegaarda i Jurriena Timbera, Arteta pochwalił decyzję Declana Rice'a, który mimo braku treningu we wtorek zdecydował się zagrać przeciwko Sportingowi.
Zacięta postawa Rice'a była symbolem nastawienia, jakiego Arteta oczekuje od swojego zespołu.
"Sto procent, zwłaszcza w trudnych momentach lub gdy traciliśmy piłkę. Declan wczoraj był wykończony. Nie miał prawa zagrać. Czuł się bardzo źle. A dziś rozegrał 94 minuty. To nasz wielki lider i kluczowy zawodnik".
"Chciałbym, żeby powstawał w tym sezonie dokument o Arsenalu, wtedy wszyscy zobaczyliby, co działo się przez ostatnie 48 godzin. Słuchając opinii, można by pomyśleć, że Arsenal jest w strefie spadkowej".
"Ogromny zastrzyk energii"
Arsenal po raz pierwszy w historii awansował do półfinału Ligi Mistrzów w dwóch kolejnych sezonach.
Kanonierzy, którzy w fazie ligowej w październiku rozbili Atletico 4:0, zagrają pierwszy mecz półfinałowy w Madrycie 29 kwietnia, a rewanż na Emirates odbędzie się 5 maja.
"To wielka chwila. Być wśród czterech najlepszych drużyn to ogromna sprawa. To wspaniały wieczór" - powiedział Arteta. "Bardzo się cieszę dla wszystkich związanych z klubem. Robimy rzeczy, których nie udało się osiągnąć przez 140 lat istnienia Arsenalu".
"Przed nami dwa magiczne wieczory z Atletico. To, co Diego Simeone osiągnął w tym klubie, robi wrażenie. Ten dwumecz jest otwarty dla obu drużyn".
Rok temu półfinał zakończył się porażką z Paris Saint-Germain, więc Londyńczycy liczą na pierwszy od 2006 roku awans do finału.
Arsenal nigdy nie wygrał Ligi Mistrzów, a jednocześnie walczy o pierwsze mistrzostwo Anglii od 22 lat.
Obecnie prowadzi w Premier League z przewagą sześciu punktów, ale drugi Manchester City ma jeden mecz zaległy i w niedzielę podejmie Kanonierów w starciu o ogromnym znaczeniu.
Arteta jest przekonany, że awans Arsenalu do półfinału Ligi Mistrzów będzie potężnym impulsem przed kluczowym spotkaniem z City, które jest w wysokiej formie, podczas gdy Kanonierzy ostatnio się potykają.
"To ogromny zastrzyk energii. Awans do półfinału Ligi Mistrzów to niezwykle trudna sprawa. Zamierzamy się tym cieszyć, bo na to zasłużyliśmy" - podsumował.
