"Kolejorz", mimo że miał kilka słabszych momentów we wtorkowym spotkaniu, wypunktował mistrza Danii.
"Jesteśmy niezwykle usatysfakcjonowani po zwycięstwie 4:1 w pierwszym meczu. To dobry punkt wyjściowy przed rewanżem, ale musimy dokończyć naszą pracę za tydzień. Ważne, że zdobyliśmy bramkę w momencie, gdy byliśmy nieco cofnięci, ale też pokazaliśmy naszą jakość przy tym golu" – powiedział duński szkoleniowiec na konferencji prasowej.
Lech przez niemal pół godziny mocno rozczarował, często nie radził sobie z pressingiem rywala, wybijał piłki "na uwolnienie". Frederiksen przyznał, że takie sytuacje były wcześniej zaplanowane.
"Chcieliśmy postawić na prostsze rozwiązania, a później to modyfikować. Te długi piłki za plecy obrońców były zamierzone. Ja przypomniałem zawodnikom nasze mecze z Crveną Zvezdą Belgrad czy RC Genk. Pierwszy z nich przegraliśmy 1:3, drugi 1:5, a moim zdaniem wcale nie byliśmy tak bardzo gorsi. To była ważna lekcja, którą wyciągnęliśmy z tamtych meczów. Czasem trzeba pokazać jakość w inny sposób. Oczywiście, czerwona kartka miała wpływ na przebieg meczu, tu nie ma wątpliwości. Z drugiej strony udało nam się efektywnie zarządzać tym spotkaniem" – skomentował.
Frederiksen nie ukrywał, że początek drugiej połowy w wykonaniu jego podopiecznych nieco go zdenerwował. Mistrz Polski grając w przewadze stracił bramkę, a gospodarze mieli nawet szansę na doprowadzenie do remisu.

"Zabrakło nam koncentracji po wyjściu z szatni. Byłem mocno poirytowany tą sytuacją, bo nie było żadnego powodu, żeby tak zaczynać drugą część spotkania. Gol Terry’ego Yegbe był niesamowity i to pozwoliło nam odzyskać kontrolę nad spotkaniem" – podsumował opiekun "Kolejorza".
Rewanż w Poznaniu rozegrany zostanie 29 lipca o godz. 19.
