Jeszcze półtora roku temu Nowak występował na zapleczu polskiej Ekstraklasy, a teraz zdobył swoją pierwszą bramkę w Lidze Mistrzów przeciwko Arsenalowi. Piłkarz Slavii Praga nie ukrywał ogromnej radości z trafienia, choć jego drużyna ponownie musiała pogodzić się z porażką.
"Strzelenie gola przeciwko Arsenalowi to niesamowite uczucie. Cieszę się, bo to była moja pierwsza bramka w Lidze Mistrzów, i to przeciwko tak wielkiemu klubowi. Nie jestem jednak zadowolony z wyniku. Taka jest piłka nożna. Musimy dalej ciężko pracować i wierzyć w swoje umiejętności, wtedy wszystko będzie dobrze" - powiedział Nowak.
Od drugiej ligi polskiej do gola w Lidze Mistrzów
Nowak dołączył do Slavii Praga latem, a jeszcze półtora roku temu występował w drugiej lidze polskiej. Jego kariera nabrała rozpędu, a trafienie przeciwko Arsenalowi stało się jednym z najważniejszych momentów w dotychczasowej przygodzie z piłką.
"Wciąż mam wrażenie, że śnię. Strzeliłem gola Arsenalowi, zupełnie się tego nie spodziewałem. Oglądałem ten klub w telewizji, a teraz pewnie wszyscy w Polsce będą mówić: Nowak strzelił gola Arsenalowi. To zdecydowanie jest jak sen" - przyznał zawodnik Slavii.
Polak zdobył bramkę w 90. minucie, zmniejszając straty do 1:2. Gospodarzom pozostało jeszcze pięć minut doliczonego czasu gry, ale nie zdołali doprowadzić do wyrównania.
"W pewnym momencie drugiej połowy słyszałem, jak piłkarze Arsenalu mówili, że muszą pozostać z tyłu i nie wychodzić do przodu. Wiedzieli, że będziemy na nich naciskać. Być może po pierwszym straconym golu trochę obawiali się o wynik. To dobrze, jeśli chodzi o Arsenal. Może nie było to całkiem blisko, ale mogliśmy strzelić drugiego gola" - ocenił Nowak.
Kontrowersja w polu karnym Arsenalu
Jeszcze przed zdobyciem bramki Polak uczestniczył w sytuacji, która wzbudziła spore kontrowersje. W 76. minucie, przy wyniku 0:2, Nowak upadł w polu karnym po starciu głową z Mikelem Merino.
Sędzia Tobias Stieler nie zdecydował się jednak podyktować jedenastki, a VAR nie interweniował. Zawodnik Slavii uważa, że jego drużynie należał się rzut karny.
"Moim zdaniem to był rzut karny, bo jako pierwszy dotknąłem piłki, a potem ktoś uderzył mnie w głowę. Dlatego upadłem na ziemię. Z mojej perspektywy sędzia zdecydowanie mógł więc odgwizdać rzut karny" - stwierdził.
Slavia odważniejsza po przerwie
Arsenal prowadził do przerwy 2:0, a gospodarze mieli duże problemy z przeciwstawieniem się angielskiemu zespołowi. Zdaniem Nowaka wpływ na postawę Slavii miał zbyt duży respekt wobec rywala.
"Być może niektórzy z nas odczuwali respekt i okazywali go aż za bardzo. W drugiej połowie jednak to zmieniliśmy i wyglądało to zupełnie inaczej. Trener powiedział nam, że musimy być bliżej przeciwników i nie dawać im czasu na rozgrywanie piłki czy akcję. W pierwszej połowie byliśmy od nich zbyt daleko, a dzięki temu mieli wystarczająco dużo czasu, by coś wymyślić z piłką" - wyjaśnił.
Nowak odnajduje się w nowej roli
W ostatnich spotkaniach Nowak występuje na nietypowej dla siebie pozycji środkowego napastnika, choć wcześniej częściej odpowiadał za grę w środku pola.
Polak przekonuje jednak, że nie ma problemu z dostosowaniem się do nowych obowiązków i jest gotowy występować tam, gdzie najbardziej potrzebuje go drużyna.
"Trochę znam tę pozycję, bo w poprzednim klubie czasami na niej grałem. Znam pewne schematy ruchów, ale oczywiście nie jestem typem piłkarza, takim jak na przykład Gyökeres czy Lewandowski. Jestem jednak zawodnikiem, który może zagrać na każdej pozycji na boisku. Muszę tylko przestawić się mentalnie, to w zasadzie wszystko" - podsumował Nowak.
