Londyński zespół bardzo dobrze rozpoczął finał i już po sześciu minutach objął prowadzenie. PSG jednak w drugiej połowie zdołało odpowiedzieć i mecz rozstrzygnął się dopiero w serii rzutów karnych, w której skuteczniejsi okazali się paryżanie. "Bardzo trudno to zaakceptować, gdy przez całą edycję prezentujesz tak równą formę aż do finału, a o trofeum przegrywasz po karnych" - przyznał po meczu rozczarowany Arteta.
Hiszpański szkoleniowiec wrócił po spotkaniu także do kontrowersyjnej sytuacji. Noni Madueke po wejściu w pole karne upadł po kontakcie z obrońcą, ale niemiecki sędzia Daniel Siebert pozwolił grać dalej. Arbitrzy VAR także nie uznali tej sytuacji za rzut karny. "Obejrzałem tę sytuację jeszcze raz i spokojnie mógł być rzut karny. Jeśli spojrzycie na karnego, którego przeciwko nam podyktowano w tej edycji Ligi Mistrzów, tym razem sędzia zdecydował inaczej. A była to bardzo ważna decyzja" - wrócił do spornego momentu.

Na konferencji prasowej po finale, obok rozczarowania, pojawił się także szacunek do rywala. "Ból, to wszystko. Gdy jesteś tak blisko, zaledwie kilka karnych od zwycięstwa, nie czujesz nic innego. Musimy przez ten ból przejść, przetrawić go i zamienić w motywację" - powiedział trener Arsenalu, który jednocześnie pogratulował PSG i jego trenerowi Luisowi Enrique: "Dla mnie to najlepszy zespół na świecie".
Arteta podkreślił także, że mimo porażki jest dumny ze swojego zespołu. "Powiedziałem zawodnikom i całemu sztabowi, że nawet milion razy dziękuję to za mało. Nie za wyniki, ale za radość, którą razem przeżywamy. Będziemy musieli zasłużyć, by wrócić do finału, bo poziom rośnie z każdym sezonem" - stwierdził.
W serii rzutów karnych Gunners nie wykorzystali dwóch prób, a decydującej próby w piątej serii nie strzelił Gabriel. "Chciał wykonywać tę jedenastkę. Bukayo Saka, Martin Odegaard czy Kai Havertz też by podeszli, gdyby byli na boisku. Na treningach regularnie strzela karne, ale dziś zabrakło mu precyzji" - wyjaśnił Arteta.
Po bolesnej porażce Arsenal czekają krótkie świętowanie mistrzostwa Anglii i potem początek przygotowań do nowego sezonu. "Wezmę kilka dni wolnego z rodziną, a potem zaczniemy analizować, co zrobiliśmy i co musimy zmienić, by wejść na wyższy poziom" - zakończył Hiszpan.
