Przejdź do głównej treści

Dlaczego Anglia wciąż jest lata świetlne za Hiszpanią i Francją pod względem trofeów?

Hiszpańscy piłkarze świętują po wygranej w finale mistrzostw świata
Hiszpańscy piłkarze świętują po wygranej w finale mistrzostw świataBob Kupbens/Icon Sportswire / Zuma Press / Profimedia

Nikogo nie zaskoczyło, że Hiszpania triumfowała na zakończonych właśnie mistrzostwach świata rozgrywanych w USA, Kanadzie i Meksyku. Dokładnie jak naturalnym wydawało się, że Anglicy do finału nie doszli.

La Roja ustanowiła rekord 38 meczów bez porażki wśród europejskich i południowoamerykańskich drużyn. Pokonała Argentynę w finale, który był prawdopodobnie najbardziej jednostronnym, jaki większość kibiców pamięta. Podobnie jak w 2010 roku, zwycięstwo w najważniejszym turnieju FIFA przyszło tuż po sukcesie na mistrzostwach Europy.

16 tytułów w pięć lat

To jedyna nacja, która jednocześnie dzierży mistrzostwo świata kobiet i mężczyzn, a co więcej, w ostatnich pięciu latach Hiszpania zdobyła aż 16 tytułów mistrzów świata i Europy – od kategorii U17 po seniorską.

Skład się zmienia, ale zwycięska mentalność pozostaje, dlatego warto się zastanowić, dlaczego innym krajom tak często brakuje tego elementu.

W uproszczeniu, wszystko sprowadza się do filozofii, która była doskonalona przez lata. Jeśli porównamy, dlaczego Anglia wciąż pozostaje najwyżej "moralnym zwycięzcą" w zestawieniu z Hiszpanią czy nawet Francją, wystarczy spojrzeć, jak każda federacja podchodzi do szkolenia od poziomu młodzieżowego wzwyż.

Jasna filozofia

Już ośmio- czy dziewięcioletni zawodnicy w Hiszpanii uczą się grać w określony sposób. Jeśli chodzi o filozofię klubową, Barcelona jest chyba najlepszym przykładem, z którym kibice piłki nożnej mogą się utożsamiać. Niezależnie od wieku, każdy młody piłkarz zakładający koszulkę Barcy gra dokładnie w ten sam sposób.

Kiedy ci najbardziej utalentowani trafiają do pierwszego zespołu, przejście jest znacznie łatwiejsze, bo od początku szkoleni są w tym samym stylu gry.

Choć mogą pojawiać się drobne różnice w zależności od sztabu szkoleniowego, metodologia pozostaje taka sama, jaką wprowadził Johan Cruyff, całkowicie rewolucjonizując klub pod koniec lat 80. i na początku 90.

Dziewięciu selekcjonerów Anglii w 26 lat

Hiszpańska piłka na poziomie reprezentacyjnym od lat działa w podobny sposób, dlatego warto porównać to z podejściem Football Association (FA) w ostatnich dekadach.

Od 2000 roku powołano dziewięciu selekcjonerów (Sven Goran Eriksson, Steve McLaren, Fabio Capello, Stuart Pearce, Roy Hodgson, Sam Allardyce, Gareth Southgate, Lee Carsley i Thomas Tuchel), z których każdy wnosił zupełnie inne pomysły taktyczne.

Poza zestawieniem mógłby być Allardyce, skoro poprowadził on kadrę tylko w jednym meczu i nie miał nawet okazji wdrożyć swoich koncepcji, zanim został zwolniony.

Być może był jednym z najbardziej nowatorskich trenerów swojego pokolenia, choć często niesłusznie przypinano mu łatkę zwolennika gry długą piłką. Ciekawe, co mógłby osiągnąć z reprezentacją, gdyby otrzymał prawdziwą szansę.

St George's Park otwarty dopiero w 2012 roku

Jednak główny problem i tak by pozostał, dlatego Anglia jest lata świetlne za swoimi europejskimi rywalami. Na przykład dopiero w październiku 2012 roku otwarto St George's Park jako centrum dla wszystkich reprezentacji, dając młodym zawodnikom poczucie, że istnieje "centrum doskonalenia".

Francja miała swoje Centre National du Football (CNF) w Clairefontaine już od 1988 roku, czyli 24 lata wcześniej niż Anglia i FA zorientowały się, jak ważna jest taka inwestycja.

Les Bleus musieli wprawdzie czekać jeszcze 10 lat na zdobycie mistrzostwa świata, ale to był dowód, że obrali właściwy kierunek, a francuska piłka od tamtej pory stale się rozwija.

Brak spójnego modelu w Anglii

Podobnie jak Hiszpania, Francja szybko zrozumiała, że konsekwentne trzymanie się określonego stylu w skutecznym systemie młodzieżowym w końcu przyniesie sukces.

Co więcej, jednolity sposób gry, zrozumiały dla wszystkich już od najmłodszych lat, daje pewność siebie i pozwala na swobodę wyrażania się na boisku bez strachu. Błędy są często wręcz mile widziane jako element nauki, gdy dzieci dojrzewają i – miejmy nadzieję – wyrastają na piłkarzy światowej klasy.

La Ciudad del Futbol, czyli „miasto futbolu” w Las Rozas na północ od Madrytu, to baza wszystkich hiszpańskich reprezentacji. Podobnie jak w Clairefontaine, pracują tam trenerzy, którzy szkolą według tego samego stylu znanego zawodnikom, co gwarantuje płynne przejście najbardziej utalentowanych piłkarzy przez kolejne kategorie wiekowe.

W obu przypadkach do tych centrów przyjmowani są chłopcy od 13. roku życia wzwyż. Choć w angielskiej piramidzie piłkarskiej szkolenie akademii zaczyna się już od dziewiątego roku życia, to dopiero piętnastolatkowie mogą zostać zaproszeni do St George's Park.

Tych dwóch pełnych lat nie można pominąć, bo młodzi Anglicy przez dodatkowe 24 miesiące grają na różne sposoby, które mogą nie mieć nic wspólnego ze stylem reprezentacji, a ta z kolei może grać inaczej w zależności od selekcjonera danej kategorii wiekowej. A że spójność przynosi efekty, doskonale pokazują inwestycje Maroka, które doczekały się zwieńczenia dobrymi występami na mundialu.

Wizja Cruyffa

Zdarza się też, że młodzi Anglicy, zanim trafią do takiego środowiska, grają w meczach bez zwycięzców i przegranych, by nikogo nie urazić. W gruncie rzeczy nie jest tajemnicą, dlaczego wciąż istnieje tak duża przepaść między ojczyzną futbolu a jej kontynentalnymi rywalami.

Może najlepiej oddaje to jeden z najsłynniejszych cytatów Cruyffa. "Gra w piłkę nożną jest bardzo prosta, ale granie prostej piłki jest najtrudniejsze na świecie". Osoby odpowiedzialne za angielską piłkę powinny to sobie wziąć do serca.

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen