Do rozpoczęcia mundialu w Stanach Zjednoczonych, Meksyku i Kanadzie 2026 został niecały miesiąc, a Hiszpania bez wątpienia jest jednym z głównych faworytów do zdobycia drugiego w historii Pucharu Świata.
I trudno się temu dziwić: z Rodrim (mimo że nie jest jeszcze w pełni gotowy, jest naturalnym liderem w szatni), Pedrim, Nico Williamsem i Laminem Yamalem Luis de la Fuente może zbudować strategię, która pozwoli walczyć o najwyższe cele.
W związku z obecną sytuacją reprezentacji narodowej, Flashscore porozmawiał z Gaizką Mendietą (52), który reprezentował LaLiga podczas pierwszego oficjalnego wydarzenia Rushbet w Peru. Oto głos pomocnika, który bronił barw Castellón, Valencii, Barcelony, Lazio, Middlesbrough i Hiszpanii. Przed Państwem autorytet, który może z pełnym przekonaniem wypowiadać się o aktualnych mistrzach Europy i zbliżającym się mundialu.

Flashscore: Jak ocenia pan obecną sytuację reprezentacji Hiszpanii?
Gaizka Mendieta: Z pewną niepewnością, ale zobaczymy zespół odnoszący sukcesy, bo już to udowodnił w Lidze Narodów. Czyli wie, co trzeba zrobić, by wygrywać. Miejmy nadzieję, że zawodnicy będą w dobrej formie, by mogli pokazać pełnię swoich umiejętności.
Jaką rolę odegrał dotąd Luis de la Fuente w szatni reprezentacji Hiszpanii?
Wniósł świeżość, której potrzebowała ta grupa, już wcześniej odnosząca sukcesy. Potrafił zarządzać ludźmi, stworzył bardzo dobrą atmosferę i pomógł młodym zawodnikom rozwinąć indywidualny talent.
Widzieliśmy piłkarzy takich jak Lamine, Nico (Williams), Fermín, Pedri, Cubarsí… zawodników, którzy są ważni w swoich klubach, a stworzona hierarchia w reprezentacji pozwoliła im się jeszcze bardziej rozwinąć.
Czy ta kadra przypomina mistrzów świata z 2010 roku?
Tak, jeśli chodzi o indywidualne umiejętności, to ta. Jeśli chodzi o system gry, są inne. Uważam, że w Hiszpanii jesteśmy uprzywilejowani, bo kluby szkolą wielu piłkarzy, co daje selekcjonerowi szeroki wybór przy powołaniach.

Jak pan ocenia sytuację Rodriego, który jeszcze nie wrócił do pełnej dyspozycji w Manchesterze City?
Przeszedł poważną kontuzję (wrócił po zerwaniu więzadła krzyżowego przedniego w prawym kolanie), która nie pozwoliła mu na regularną grę, na jaką wszyscy liczyliśmy. Zobaczymy, w jakiej będzie formie… Uważam, że jeśli będzie grał regularnie, to jest bardzo ważnym zawodnikiem i niekwestionowanym liderem w wyjściowej jedenastce.
Który młody zawodnik, poza Laminem Yamalem, podoba się panu najbardziej?
Pedri to piłkarz, który robi różnicę! Widać, jak gra reprezentacja z nim na boisku i bez niego… Pedri potrafi kontrolować tempo gry, czego piłka nożna potrzebuje. W futbolu nie wszystko opiera się na intensywności i szybkości, trzeba umieć wprowadzić spokój, a Pedri doskonale to potrafi.
Kto może być objawieniem w reprezentacji Hiszpanii?
Być może w szerszym ujęciu Mikel Oyarzábal to piłkarz, którego nie zna zbyt wiele osób, bo gra w Realu Sociedad. Na arenie międzynarodowej nie ma takiego nazwiska jak Lamine Yamal czy Pedri, ale może zaskoczyć swoją postawą.
Przy tylu drużynach biorących udział (jest ich 48), czy mundial stracił na wyjątkowości?
FIFA poszerzyła grono uczestników, by mieć więcej rywalizujących drużyn i to właśnie osiągnęła.
Którą reprezentację uważa pan za faworyta tego mundialu?
Oczywiście Francję, patrząc na to, co zrobiła i robi; Argentynę – dopóki jest tam Leo, trzeba ją brać pod uwagę; Brazylię również trzeba wymienić; Hiszpania także jest w gronie faworytów.
