Nawiązał w ten sposób do strzelonej już w 7. minucie bramki przez Briana Cipengę. Niemiecki szkoleniowiec dodał, że potem było jeszcze trudniej. Jego zdaniem dopiero po pierwszej przerwę na nawodnienie jego zespół osiągnął przewagę.
"Weszli rezerwowi, włożyli w grę dużo wysiłku i wygraliśmy. Zasłużenie, ale musieliśmy dużo pracować. Musimy mieć takie nastawienie, jeśli jest ciężko, to nie tracimy cierpliwości i wiary" - dodał.
Tuchel przyznał, że bramkarz rywali Lionel Mpasi "był niesamowity".
Ze swej strony trener DR Konga nie ukrywał rozczarowania. Jego zespół był zdeterminowany, pełen wiary, że może awansować.
"Graliśmy dobrze. Pod koniec meczu jeden z najlepszych piłkarzy świata strzelił nam dwie bramki. Szkoda" - powiedział Sebastien Desabre.
Francuz pogratulował swoim zawodnikom występu. Doświadczenie zdobyte w starciach z mocnymi rywalami będzie procentować.
"Taka jest natura gry. Uczymy się i stale się rozwijamy. Będziemy to kontynuować, ze spokojem" - podsumował.
Wybrany za najlepszego piłkarza meczu Harry Kane w wywiadzie dla BBC Sport stwierdził, że były to szalone zawody.
"Szczerze mówiąc, to niesamowite uczucie. Rywal to twardy zespół. Po pierwszej przerwie, byliśmy znacznie lepsi. Ich bramkarz popisał się kilkoma niesamowitymi obronami" - ocenił zdobywca dwóch bramek dla Anglii.
Kane przyznał się, że drużyna przez cały tydzień rozmawiała między sobą, że każdy może zostać bohaterem. Dziś to właśnie stało się jego udziałem.
"Z pewnością wciąż jest nad czym pracować. Jesteśmy w tej części turnieju, w której trzeba wywalczyć zwycięstwa i właśnie to zrobiliśmy dzisiaj" - podkreślił kapitan reprezentacji Anglii.
