Przejdź do głównej treści

Bartosz Grzelak: "Lech jest wielkim faworytem, ale wierzymy w to co robimy"

Bartosz Grzelak: "Lech jest wielkim faworytem, ale wierzymy w to co robimy"
Bartosz Grzelak: "Lech jest wielkim faworytem, ale wierzymy w to co robimy"Golba/NurPhoto / Shutterstock Editorial / Profimedia

Nowy sezon ekstraklasy piłkarze Cracovii zainaugurują w sobotę wyjazdowym meczem z Lechem. Krakowianie zdają sobie sprawę, jak trudne wyzwanie ich czeka. Liczą jednak, że uda im się rozegrać w Poznaniu tak dobry mecz jak przed rokiem, gdy sensacyjnie pokonali mistrzów Polski 4:1.

Trener "Pasów" Bartosz Grzelak pracuje z zespołem od 20 kwietnia tego roku. Przyznał, że oglądał tamto spotkanie. "Najważniejsze była dyscyplina taktyczna i sposób w jaki zawodnicy walczyli. Jeśli grasz taki mecz, to musisz zrobić to na swoim najwyższym poziomie" - stwierdził.

W tym roku Lech wydaje się na starcie być w znacznie lepszej formie. Dowiodły tego efektowne zwycięstwa 3:1 w Superpucharze z Górnikiem Zabrze i 4:1 z AGF Aarhus w eliminacjach Ligi Mistrzów.

"Lech to zgrany zespół, każdy na boisku wie, co ma robić. Posiada bardzo dużą jakość indywidualną, to jego największy atut. Ma też mocną kadrę, może wymienić pięciu, sześciu zawodników i zachować poziom. Nic mnie nie zaskoczyło w postawie Lecha, grają tak samo jak w poprzednim sezonie. Pokazali już dobrą formę z Górnikiem i z Aarhus, choć w tym drugim meczu przez czerwoną kartkę dla rywala warunki się zmieniły. Gdybym był trenerem Lecha, byłbym zadowolony" - nie miał wątpliwości Grzelak.

Kadrowe znaki zapytania

Cracovia w kilka dni temu wypożyczyła z US Lecce byłego piłkarza Lecha Filipa Marchwińskiego. Nie wiadomo jednak, czy dostanie on szansę pokazania się poznańskim kibicom.

"Filip zaczął treningi sześć dni temu, jest na początku fazy przygotowawczej, będzie potrzebował kilku tygodni, aby złapać formę. Widać, że ma wysoką jakość. Musimy mieć dla niego trochę cierpliwości" - wyjaśnił Grzelak.

Szkoleniowiec „Pasów” przed wyjazdem do Poznania nie ma większych problemów kadrowych. Wszystko jednak wskazuje, że nie będzie mógł skorzystać z napastnik Wiktora Bogacza, który zmaga się z urazem.

"To nic poważnego. Wiktor w tym tygodniu nie mógł trenować na pełnych obrotach. Na początku nie chcę za dużo ryzykować, aby sytuacja się nie pogorszyła" - wyjaśnił Grzelak.

5 ostatnich meczów Cracovii i Lecha
5 ostatnich meczów Cracovii i LechaFlashscore

Dopiero teraz mamy Cracovię Grzelaka

Cracovia obiecująco prezentowała się w meczach sparingowych. W niedzielę pokonała w spotkaniu z okazji 120-lecia powstania klubu FC Sevillę 1:0.

"Najważniejsze, że pokazaliśmy odpowiednią mentalność, że umiemy grać z dobrym przeciwnikiem i wierzymy w to, co robimy. Do tego mamy odwagę grać w nasz sposób przeciwko komukolwiek. To będzie potrzebne w sobotę w Poznaniu. Wyniki w sparingach nie są najważniejsze. Ważny jest styl i to w jaki sposób rozgrywa się te mecze. Bardzo ważne było dla mnie to, że przez większość czasu gry w sparingach Cracovia wyglądała tak, jak chcę, żeby wyglądała" - stwierdził Grzelak. Jego pracę będzie można właściwie ocenić w tym sezonie, gdyż w końcówce poprzedniego skupił się na ratowaniu zespołu przed spadkiem.

"Wprowadziłem swoje standardy do drużyny. Pokazałem, czego oczekuje od zawodników codziennie. Najważniejsze, że oni się dostosowali. Każdego dnia trzeba trenować, żeby się rozwijać, a nie tylko przychodzić na trening. U mnie trzeba mocno pracować. Cieszę się, że do Poznania jedzie 1000-1500 kibiców Cracovii. Taki mecz z Lechem na wyjeździe to idealna okazja do tego, by pokazać, że jesteśmy odpowiednio przygotowani do sezonu. Lech jest wielkim faworytem, ale wierzymy w to co robimy" - zapewnił.

Knap na dłużej, Glik schodzi ze sceny

Krakowski klub poinformował o podpisaniu nowego kontraktu przez Karola Knapa. Umowa będzie obowiązywać do 30 czerwca 2028 roku z opcją przedłużenia o kolejne dwa lata. 24-letni pomocnik w poprzednim sezonie zagrał tylko w 16 meczach PKO BP Ekstraklasy i był głównie rezerwowym, ale teraz - wiele na to wskazuje - przebił się do podstawowego składu.

"Należy do piłkarzy, którzy są w lepszej formie niż wcześniej. Gra na innej pozycji, bo na „szóstce”. Jest bardzo dobry fizycznie, pomaga obrońcom w bronieniu dostępu do bramki. Dobrze podaje i dobrze czyta grę" - tak ocenił swojego podopiecznego trener Grzelak.

Obecny sezon będzie ostatnim w karierze Kamila Glika. Były reprezentant Polski podpisując nową, roczną umowę zapowiedział, że po jej wygaśnięciu zakończy profesjonalną grę w piłkę.

38-letni obrońca przez ostanie dwa lata skupiał się głównie na rehabilitacji kontuzjowanego kolana. Pogodził się też z mniej ważną rolą na boisku.

"Nie było to dla mnie łatwe, żeby stać się piłkarzem wchodzącym z ławki, potrzebnym w określonych momentach, bo przez całą karierę byłem piłkarzem ważnym, podstawowym, we wszystkich klubach. Potrzebowałem czasu, żeby sobie to poukładać. Zależało mi, żeby pograć w Cracovii. W zeszłym sezonie byłem po kontuzji i pracowałem bardzo ciężko, żeby wrócić. Czułem, że gdybym teraz skończył grać w piłkę, to miałbym pewien niedosyt. Miałem zapytania z zagranicznych klubów. Jeden dyrektor sportowy chciał mnie u siebie po zakończonym sezonie. Widział mnie jako swoją prawą rękę, ale wytłumaczyłem mu, że daję sobie jeszcze rok grania" - przyznał.

Glik liczy, że doczeka się także pożegnania z reprezentacją Polski, w której rozegrał 103 mecze i przez wiele lat był filarem defensywy.

"Nie miałem sygnałów od Łukasza Wachowskiego ani od prezesa Cezarego Kuleszy w sprawie zakończenia kariery w reprezentacji. Czekam. Czas jest do czerwca. Jeszcze kilka zgrupowań zostało. Ciężko, żebym sam dzwonił do kogoś i prosił się o pożegnanie" - podkreślił.

Sobotni mecz w Poznaniu Lecha z Cracovią rozpocznie się o godz. 20:15.

Szanse na wygraną wg symulacji Opta
Szanse na wygraną wg symulacji OptaFlashscore

Piłka nożna

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen