West Ham - Fulham 2:3
Przed rozpoczęciem spotkania zawodnicy i kibice uczcili pamięć zmarłego Ludka Mikloska, byłego czeskiego bramkarza i legendy West Hamu. Obecnie kontuzjowany Tomas Soucek przyniósł jego koszulkę na linię bramkową, a następnie położył ją za nią na herbie klubu. Potem na London Stadium rozegrano ciekawą walkę o awans.
Fulham na prowadzenie wyprowadził brazylijski napastnik Muniz, wyrównał jego rodak Morato. Następnie trafił Palacios, który zaliczył także asystę przy pierwszym golu "The Cottagers" i w ostatnich dwóch meczach ma bilans 2+1, jednak w doliczonym czasie gry na 2:2 wyrównał napastnik gospodarzy Pablo. Decydującego gola zdobył w końcówce Bobb.
Ipswich - Arsenal 2:4
Trener Arteta dokonał rotacji w składzie, szansę dostali także 17-letni stoper Salmon oraz jeszcze o rok młodszy Max Dowman, który już po siedmiu minutach otworzył wynik meczu. W swoim czternastym oficjalnym występie wśród seniorów zdobył drugą bramkę. Pięknie przedarł się przez defensywę i posłał piłkę do siatki.
W 16. minucie trafił także Noni Madueke, ale wspomniany Dowman po przerwie przypieczętował swój fantastyczny występ. Zwłaszcza biorąc pod uwagę jego wiek, bilans dwóch goli robi wrażenie. Ogromny talent Arsenalu praktycznie sam zapewnił zwycięstwo i awans "Kanonierom" w tym spotkaniu.
Początkowo miał także asystę przy trafieniu Mikela Merino, ale ostatecznie statystycy mu ją odebrali. Ipswich odpowiedziało golami Mehmetiego i Akpoma, które tylko ustaliły końcowy wynik. Na ostatnie około pół godziny na boisku pojawił się także 18-letni Theo Julienne, debiutując wśród seniorów.

Liverpool - Tottenham 3:1
Słowacki bramkarz Martin Dubravka wystąpił w podstawowym składzie Tottenhamu i na słynnym Anfield zadebiutował jako zawodnik Spurs. Po kwadransie gry zatrzymał Koumasa, który znalazł się w sytuacji sam na sam z golkiperem, ale w 21. minucie nie miał szans przy pięknym strzale Alexisa Mac Allistera z linii pola karnego prosto w okienko.
Krótko po przerwie za plecami reprezentacyjnej "jedynki" Słowacji znalazł się także strzał Cody'ego Gakpo. Spurs tradycyjnie mieli problemy w ofensywie – aż do 69. minuty oddali tylko jeden celny strzał. Drugi przyszedł właśnie w 69. minucie i zakończył się golem. Nadzieję gościom przywrócił Conor Gallagher.
Liverpool jednak nie oddał awansu i potwierdził świetną serię w domowych meczach z "Kogutami". W ostatnich 31 oficjalnych spotkaniach przegrał tylko raz, a w ostatnich osiemnastu pojedynkach londyński zespół nigdy nie wygrał na Anfield. Wynik ustalił Dominik Szoboszlai.

Reading - Brentford 1:2
Brentford miał ogromną przewagę w posiadaniu piłki, ale w liczbie strzałów lepszy był Reading. Faworyt zdobył pierwszego gola już po trzech minutach za sprawą Wilsona, a w doliczonym czasie pierwszej połowy trafił Carvalho. W obu przypadkach asystował Ouattara. Reading nie złożył broni i przed końcem O'Connor zmniejszył straty, ale trzecioligowiec nie sprawił niespodzianki.
Pozostały wynik:
