Przejdź do głównej treści

Wtorek z Ekstraklasą: Peter bohaterem Górnika. Thriller w Częstochowie, siódma porażka Rakowa

Zaktualizowany
Peter Federico cieszy się z bramki w meczu Korony Kielce z Górnikiem Zabrze.
Peter Federico cieszy się z bramki w meczu Korony Kielce z Górnikiem Zabrze.PressFocus / Sipa USA / Profimedia

Zagłębie Lubin mimo słabego początku po szalonej końcówce pokonało Raków Częstochowa 3:2 w zaległym meczu 2. kolejki PKO BP Ekstraklasy. W kolejnym spotkaniu, tym razem z 3. serii gier, Górnik Zabrze pokonał w Koronę po dwóch bramkach Petera Federico.

Korona Kielce - Górnik Zabrze (0:2)

Zawodnicy trenera Jacka Zielińskiego chcieli nawiązać do ostatniej wygranej ze Śląskiem, ale od poczatku spotkania rozgrywanego w Kielcach dominowali goście. Piłkarze lidera tabeli oddawali sporo strzałów, choć brakowało im skuteczności, z kolei na pierwszy strzał gospodarzy fani musieli czekać do ponad 30 minut, a i tak Wiktor Długosz nie zdołał trafić w światło bramki. 

Podopieczni Michala Gasparika nie pozwolili jednak rywalom rozwinąć skrzydeł, a jeszcze przed przerwą swoimi umiejętnościami błysnął Peter Federico. Napastnik z dużą łatwością minął Marcela Pięczka i mocnym, a przy tym precyzyjnym strzałem zapewnił drużynie prowadzenie.

Po zmianie stron dogodną okazję miał Mariusz Stępiński, jednak fantastyczną interwencją wślizgiem popisał się Rafał Janicki. Miejscowi nadal mieli sporą przewagę w posiadaniu piłki, ale i o ile pierwsza połowa pod względem strzałów była kiepska (tylko dwa niecelne), to druga była już po prostu fatalna. Ostatecznie gospodarze nie zdołali oddać bowiem w niej ani jednego uderzenia, a w końcówce znów dał o sobie znać Federico, który po kolejnej solowej akcji i wymenewrowaniu defensorów umieścił piłkę w siatce, ustalając wynik spotkania.

Peter Federico bohaterem Górnika Zabrze
Peter Federico bohaterem Górnika ZabrzeFlashscore

Raków Częstochowa - Zagłębie Lubin (2:3)

Gospodarze podbudowani zwycięstwem w ostatniej kolejce rozpoczęli spotkanie z dużą energią. Sporo pewności siebie po niedawnym dublecie nabrał sam Patryk Makuch, który już na początku spróbował pokonać bramkarza efektowną przewrotką, jednak piłka przeleciała tuż obok bramki. W 16. minucie doszło do pierwszej zmiany, gdyż kontuzji nabawił się Vladyslav Kochergin. Na murawie zastąpił go Karol Struski.

Następnie odpowiedzieli goście, choć strzał Marcela Reguły z dystansu również minął słupek. Zawodnikom obu drużyn brakowało skuteczności i wydawało się, że pierwsza połowa zakończy się bez goli, jednak tuż przed przerwą to podopieczni Tomasza Kaczmarka objęli prowadzenie. Błąd Romana Yakuby po dośrodkowaniu Mahira Emreliego wykorzystał Marko Bulat, pokonując Zlatana Alomerovicia.

Napastnik z Azerbejdżanu tuż przed upływem godziny gry sam mógł wpisać się na listę strzelców, ale jego gol nie został uznany z powodu spalonego. "Medaliki" nie wykorzystały swoich okazji i to zemściło się w 70. minucie, kiedy po rzucie rożnym przytomnie w polu karnym zachował się Michał Nalepa. Bramka wzbudziła sporo kontrowersji, gdyż zawodnik wcześniej dotknął futbolówkę ręką, ale sędzia po weryfikacji gola uznał.

W 84. minucie na dobre rozpoczęła się pełna emocji końcówka rywalizacji. W tym momencie z powodu drugiej żółtej i w konsekwencji czerwonej kartki boisko opuścił Fran Tudor. Goście natychmiast ruszyli do ataku, by wykorzystać grę w przewadze, a na prowadzenie wyprowadził ich Reguła, wykorzystując fatalny błąd Emreliego.

Miejscowi nie zamierzali się jednak poddawać i w 96. minucie doprowadzili do wyrównania, kiedy Makuch wykorzystał rzut karny podyktowany za zagranie ręką w szesnastce przez rezerwowego Michaila Kosidisa. Ostatecznie jednak gospodarze nie zainkasowali nawet jednego punktu, gdyż w 103. minucie inny zmiennik, Damian Michalski, zamienił na gola dośrodkowanie Yakuby i ustalił wynik na 3:2, tym samym zapewniając swojej drużynie czwartą wygraną w sezonie.

Momentum
MomentumFlashscore
Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen