
Bramkarz
Sławomir Abramowicz (Jagiellonia Białystok) 8,9
Czyste konto chyba w żadnym innym meczu sezonu nie ważyło w Białymstoku tak dużo. Tylko zwycięstwo nad Zagłębiem dawało Jagiellonii upragnione ligowe podium, które drastycznie zwiększa szansę na grę w Europie jesienią.
21-latek zrobił absolutnie wszystko, co miał do zrobienia: wybronił komplet pięciu uderzeń, w tym naprawdę nieźle uderzony rzut karny Marcela Reguły. Łącznie zapobiegł blisko dwóm oczekiwanym bramkom Miedziowych i otworzył wrota do Ligi Europy. No, do kwalifikacji.
Obrońcy
Erik Janza (Górnik Zabrze) 9,0
Kapitan Trójkolorowych był – jak zwykle – człowiekiem orkiestrą. Owszem, chwilami nie grał czysto, ale tyrał jak mało kto, wygrywając najwięcej pojedynków ze wszystkich na boisku, a poza działaniami defensywnymi miał spory wkład w atak. Cztery razy ruszył z piłką naprzód, stworzył jedną świetną okazję i zaliczył w ten sposób asystę, a w końcu sam też strzelił gola.
Michał Gurgul (Lech Poznań) 8,1
Młody obrońca mistrza Polski był statystycznie najlepszym piłkarzem na boisku w Poznaniu, a pięć odbiorów, dwa przechwyty, wybicie i blokowanie strzału rywala to dopiero początek zasług. Poza obroną, jak już nas przyzwyczaił, pokazał się też przed bramką rywali, notując aż 15 celnych podań w tercję Wisły i 28 udanych podań łącznie w tym obszarze. A jednym z nich była asysta przy bramce Walemarka, która prawie dała wygraną.
Adrian Dieguez (Radomiak Radom) 8,2
Owszem wybór do jedenastki kolejki defensora zespołu z bagażem sześciu goli wygląda na zagranie samobójcze. Ale obiecaliśmy, że będziemy się trzymać autorskiego systemu ocen Flashscore. To raz, a dwa, że Dieguezowi trzeba oddać niemałą pracę, gdy Górnik atakował jak stado zeźlonych szerszeni.
Nikt nie miał piłki częściej pod presją (a mimo to utrzymał celność podań blisko 90%), nikt nie posłał aż tylu celnych długich piłek (dziewięć) i nikt w ekipie gości nie stworzył tylu okazji kolegom – z jego trzech kluczowych podań jedno udało się zamienić na bramkę.
Pomocnicy
Maksym Chłań (Górnik Zabrze) 9,7
To od niego zaczęła się wielka feta przy Roosevelta, gdy dubletem w niewiele ponad cztery minuty rozpruł Radomiaka, a potem on pomógł zamknąć dorobek Górnika w drugiej połowie, dokładając asystę do trafienia Janzy.
Maksym już w Lechii zdradzał niemały potencjał, ale w Zabrzu wydaje się po prostu świetnie bawić piłką i to „pomaga szczęściu” przy strzałach, których bez swobody i pewności siebie pewnie by nie oddał. A bez nich sobota mogłaby nie być równie udana.
Jurgen Elitim (Legia Warszawa) 9,2
Jego asystę przy golu Chodyny można bagatelizować, bo to strzelec odwalił kawał roboty. Ale takich przerzutów będzie w Legii bardzo brakować, gdy Elitim wyniesie się wkrótce do Turcji. Zresztą, 26-latek potwierdził jakość po przerwie i pożegnał się prawie perfekcyjnym występem, dokładając do asysty gola chytrym strzałem pod wychodzącym bramkarzem gości.
Lukas Sadilek (Górnik Zabrze) 9,2
Gdybym był trochę młodszy i grał zawodowo w piłkę, dokładnie tak wymarzyłbym swoje 30. urodziny. Lukas Sadilek rozkręcił imprezę przy Roosevelta na dobre, „odblokowując” Sondre Lisetha, który po miesiącach zmarnowanych „setek” wpakował jednego z najciekawszych swoich goli w barwach Górnika. Później Sadilek osobiście upewnił się, że do przerwy będzie już po meczu, gdy fantastycznie wykańczał przed bramką, zapisując na koncie pierwszy dublet. Hodně štěstí!
Marko Bulat (Raków Częstochowa) 8,7
Urody jego bramek nie ma co chwalić – bronią się przed krytyką same. I chociaż bramkarz w sobotę miał jego strzał na rękach, to nie sposób odmówić Chorwatowi, z jaką łatwością przymierzył i zawinął piłkę za obrońcami z 18 metrów. Jego otwarcie wyniku zrzuciło ciężar z barków Rakowa, a na kwadrans przed końcem popisał się tańcem między obrońcami Arki, by oddać piłkę koledze, dodając asystę do świetnego finału sezonu.
Jean Carlos Silva (Raków Częstochowa) 8,6
Powinien kończyć ten mecz z dwiema asystami, choć gdy zaliczył tę jedyną, wydawał się nieco rozczarowany – wejście przed bramkę wskazywało, że nastawiał się na odegranie i możliwość strzału. Nic to, gol na 2:0 i tak padł, a Brazylijczyk dostał swoje trafienie po tym, jak Bulat odegrał mu na kwadrans przed zamknięciem sezonu.
Napastnicy
Jean-Pierre Nsame (Legia Warszawa) 8,8
Jego historia w Legii to materiał na dramat o licznych zwrotach akcji – z dołka w euforię, z kryzysu w zwycięstwo. A skoro sezon 2025/26 zaczął od koszmarnej kontuzji, to finałem musiał być wielki powrót. Dublet Kameruńczyka w ostatnim meczu tylko potwierdza, że niezależnie od wieku ma niesamowity instynkt i swobodę przed bramką.
Sondre Liseth (Górnik Zabrze) 8,3
Od lutego kompletnie nie mógł się odnaleźć przed bramką, marnował wszystko jak leci i tym szerzej można było się uśmiechnąć w sobotę przy jego trafieniu. Przewrotką od słupka, naprawdę? Niech ma, bardzo potrzebował tego momentu i później wydawał się o kilka kilo oczekiwań i frustracji lżejszy. Dzięki temu już przed przerwą schodził z boiska z golem i asystą, odpłacając Sadilkowi za kluczowe podanie.
