"Patrząc na wynik, to dla nas trudny wieczór. Słabo weszliśmy w to spotkanie, a jego celem było to, aby zagrać w naszej tożsamości, tak jak chcemy grać w piłkę, czyli budując akcje od tyłu i grając po ziemi, pokazując odwagę i pressując. Szybko popełniliśmy jednak pierwszy błąd, a jego cena była duża, bo straciliśmy bramkę. Później stały fragment, kolejny atak Legii i jest 3:0 dla rywali" – skomentował trener Radomiaka Tomasz Kaczmarek.
Szkoleniowiec gości przekonywał, że Warszawianie są na innym etapie oraz w bardzo dobrej formie fizycznej, sportowej i mentalnej. "Legia była dzisiaj niezwykle i brutalnie skuteczna. Dla nas jest to maksymalnie bolesne. Musimy to przetrawić i przepracować, a także wykorzystać ten trudny moment, aby jako zespół jeszcze bardziej się zjednoczyć. Trzeba zrozumieć, że takie trudne wieczory są częścią drogi i częścią rozwoju. W takich sytuacjach absolutnie kluczowe jest, aby spokojnie pracować oraz iść w jednym kierunku" – dodał.
Po dwóch ostatnich przegranych 1:3 w Katowicach z GKS oraz u siebie z Górnikiem Zabrze, w bramce Radomiaka doszło do zmiany. Filipa Majchrowicza zastąpił Bartłomiej Gradecki. Nie był to udany debiut 26-letniego golkipera, mówiąc bardzo łagodnie – miał udział przy czterech bramkach dla Legii.
"Zmiana była zaplanowana, zastanawiałem się tylko, kiedy ją zrobić. Na tej pozycji jest u nas bardzo wyrównana rywalizacja. Bartek miał wybitny okres przygotowawczy, w każdym sparingu wyglądał bardzo dobrze. Dzisiejszy mecz jest dla niego trudny. Jestem w Radomiu od siedmiu tygodni i codziennie widzę dobrego bramkarza. Ten mecz wyszedł jak wyszedł, ale w żaden sposób nie zmienia to mojej wiary w tego zawodnika. Bartek jest dla mnie bardzo dobrym bramkarzem" – zapewnił.
Trener Legii podkreślił, że jego drużyna zagrała na swoich warunkach i zdominowała Radomian, szczególnie w pierwszych 30 minutach.
"Zdobyliśmy pięć bramek i stworzyliśmy fajne widowisko. Dobrze się ten mecz oglądało. Szybko strzeliliśmy trzy gole po naszych kompleksowych akcjach, z fazy przejściowej, ataku pozycyjnego oraz po stałym fragmencie. Dodatkowo zadebiutowało trzech zawodników, w tym młody Erik Mikanowicz z Akademii. Naprawdę dużo się w tym spotkaniu zgadzało" - ocenił Papszun.
Szkoleniowiec stołecznego zespołu przyznał, że udało im także zrealizować cel średnioterminowy, jakim było zdobycie w czterech pierwszych spotkaniach co najmniej 10 punktów.
"Duże gratulacje dla zawodników i całego sztabu, bo zasłużyli na to swoją codzienną pracą. Nic się przypadkowo nie dzieje, a to ma być dla nas bodziec, aby iść dalej. Może nie jesteśmy jeszcze drużyną przez wielkie „D”, ale jesteśmy jednością i to jest dla mnie najważniejsze. Dzisiaj widziałem, że to jest zespół, który gra na całego, kiedy nawet coś się nie udaje. Nie spada mu intensywność, biega i walczy do końca oraz w żadnym momencie nie lekceważy kibiców. Tak to właśnie zawsze w Legii musi wyglądać" - podsumował.

