Dzień przed meczem z Motorem Lublin z dziennikarzami spotkał się nowy szkoleniowiec „Medalików", właściciel klubu Michał Świerczewski oraz prezes Wojciech Cygan.
Kaczmarek na wstępie podziękował działaczom Rakowa oraz działaczom, piłkarzom i współpracownikom z Radomiaka Radom, w którym pracował dotychczas. Pierwszym - za okazane zaufanie, tym drugim - za trzymiesięczną, bardzo intensywną pracę, za zrozumienie jego decyzji o odejściu oraz za to, że „rozstaliśmy się jako przyjaciele".
Kaczmarek przejął drużynę Radomiaka przed obecnym sezonem, a teraz zostawił ją po siedmiu spotkaniach na dwunastym miejscu, z ośmiopunktowym dorobkiem i przeszedł do zespołu zamykającego tabelę ekstraklasy (z zerowym kontem po sześciu porażkach).
Przejście z dwunastej drużyny ekstraklasy do osiemnastej może budzić pewne zdziwienie, ale Świerczewski wyjaśnił, że Kaczmarek już wcześniej był brany pod uwagę jako potencjalny szkoleniowiec jego zespołu. Z jego wypowiedzi wynikało, że może moment na ten transfer nie jest idealny, ale - jego zdaniem - Raków teraz potrzebuje właśnie takiego trenera. Pytany o analogie z grudniowym przejściem Marka Papszuna do Legii Warszawa odpowiedział:
"Trudno ich nie dostrzec. Jednak skoro trener Kaczmarek miał w Radomiaku odpowiednią klauzulę, to mogliśmy z niej skorzystać. To też jest rywalizacja, a metody dozwolone. A dobór trenera wynika z celów, jakie chcemy realizować. A nasze podstawowe cele na najbliższą przyszłość, to przede wszystkim stabilizacja, odbudowa drużyny, poprawa gry w każdym aspekcie oraz czerpanie radości z gry. Ich realizacja może trochę potrwać" - przyznał.
Świerczewski mówił też szerzej o sytuacji w klubie. M.in. o konieczności racjonalizowania wydatków, planach związanych z zapowiadaną budową nowego stadionu, odpadnięciem z Ligi Konferencji, decyzjach kadrowych, momentach zwątpienia oraz o "nowych pomysłach na przewagi konkurencyjne, które mamy, a których nie realizowaliśmy". Dopytywany, czy żałuje zwolnienia trenera Łukasza Tomczyka po przegranym finale Pucharu Polski, odpowiedział: "Żałowałbym, gdybym nie spróbował go zatrudnić".
Natomiast Kaczmarek wyjaśnił, że jego decyzja o podjęciu pracy w Częstochowie była bardzo logiczna, bo chciał pracować w tym środowisku. Największym problemem było jednak zgranie, timing z obu stron, a teraz do niego doszło. Zwrócił też uwagę, że Radom dysponuje lepszą infrastrukturą niż Częstochowa - nowoczesnym stadionem i dobrą bazą treningową. A do tego udało się tam zbudować dużą społeczność związaną z klubem.

Pytany o to, jak uzdrowić Raków, Kaczmarek stwierdził: "Jeszcze niedawno Raków miał najlepszą defensywę w Polsce, a teraz ma najgorszą. To na pewno uciekło i trzeba odbudować. Poprawa na tym polu, to już będzie dużo. Bez tego nie będzie sukcesów".
Nowy trener na razie nie przewiduje zmian w sztabie szkoleniowym, jaki zastał w Częstochowie. Po pierwszym treningu, jaki przeprowadził w środę, ocenił pozytywnie nowych współpracowników, ale dalej idące wnioski wyciągnie po przerwie reprezentacyjnej. Przed nią Raków rozegra trzy mecze: u siebie z Motorem Lublin (piątek, 11.9.) i Zagłębiem Lubin (wtorek, 15.9.) oraz wyjazdowy z Koroną Kielce (sobota, 19.9.).
Kaczmarek będzie dwunastym trenerem prowadzącym Raków w najwyższej klasie rozgrywkowej. W latach 1994-98 w tej roli występowali: Zbigniew Dobosz, Gothard Kokott (dwukrotnie), Hubert Kostka, Jan Basiński, Bogusław Hajdas i Adam Zalewski, a po awansie do ekstraklasy w 2019 roku: Marek Papszun (dwukrotnie), Dawid Szwarga, Łukasz Tomczyk, Dawid Kroczek i Dawid Szulczek.
