Dzień przed ligowym klasykiem z Widzewem (1 maja o 20:30) Legia Warszawa przekazała swoim kibicom dobre wieści o Jakubie Żewłakowie. Piłkarz o znanym dobrze nazwisku przedłużył współpracę z klubem do końca sezonu 2029/30.
Jego dotychczasowy kontrakt nie miał bynajmniej wygasnąć w najbliższym czasie – nowa umowa to oznaka podniesienia statusu piłkarza, który w wieku 19 lat ma na koncie osiem meczów ligowych i pięć kolejnych w Lidze Konferencji.
Ofensywny pomocnik co prawda pod okiem Marka Papszuna nie może liczyć na regularne wejścia (ostatnie z ławki jeszcze w lutym), ale jego rynkowa wartość jest na trajektorii regularnego wzrostu, dziś w okolicach 450 tys. euro.
"Przedłużenie kontraktu traktuję jako przedłużenie zaufania klubu w moje umiejętności. Czuję się w Legii bardzo dobrze, to mój dom i mam nadzieję, że za wszystko co dobre mnie tu spotkało, będę miał okazję odwdzięczyć się na boisku" – powiedział klubowym mediom Jakub Żewłakow.
Fredi Bobić przekonuje z kolei, że liczy na jego dalszy rozwój: "Myślę, że będzie bardzo ważny dla naszej drużyny w najbliższych latach, ma umiejętności, żeby dużo wnieść do gry. Kuba czuje, że w niego wierzymy".
Żewłakow już od 13 lat reprezentuje barwy Legii, w której przeszedł przez wszystkie szczeble akademii. Legia bardzo potrzebuje takiego sygnału dla młodych, że z akademii jest jasno określona droga do kadry meczowej.
"Ten kontrakt jest również znakiem dla innych piłkarzy z Akademii, którzy widzą szansę na rozwój i dołączenie do pierwszej drużyny. Podobnąo drogę w ostatnim czasie przeszliśmy z Samuel Kovacikiem, Janem Leszczyńskim i Wojciechem Urbańskim, którzy są z nami na stale" – podsumował Bobić.

