Sporting wydarł remis w Płocku i zapewnił sobie historyczny awans

Martim Costa wyróżnił się w Polsce
Martim Costa wyróżnił się w PolsceAndrzej Iwanczuk/NurPhoto

Piłkarze ręczni Orlen Wisły zremisowali przed własną publicznością ze Sportingiem Lizbona 29:29 (17:15) w meczu ostatniej, 14. kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów. Wisła straciła ostatniego gola kilka sekund przed końcowym gwizdkiem. Dzięki remisowi Sporting zajął najwyższe w historii drugie miejsce i bezpośrednio awansował do ćwierćfinału.

Wbrew pozorom, czwartkowy mecz ostatniej kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów był bardzo ważny. Obie drużyny zakwalifikowały się już do fazy pucharowej, ale od wyniku pojedynku w Orlen Arenie zależało, które miejsce zajmą na tym etapie rozgrywek.

Przed spotkaniem Orlen Wisła zajmowała 6. pozycję w tabeli grupy A, bez szans na bezpośredni awans. Za to Sporting - po wygranym w ostatnim spotkaniu Fuchse nad Veszprem - był na 3. miejscu i w Płocku walczył co najmniej o remis dający bezpośredni awans do ćwierćfinału.

Od początku wydawało się, że to Orlen Wisła ma szansę poprawienia swojej pozycji w tabeli. Płocczanie znakomicie weszli w mecz, prowadząc w 3. min. 3:1, ale już w 6. min był remis 4:4. Równowaga na tablicy wyników była do 17. min. spotkania (9:9), a potem do głosu doszli gospodarze, którzy powoli, ale konsekwentnie budowali przewagę nad mistrzami Portugalii.

W 18. min. rzut karny wykorzystał Miha Zarabec, potem dorzucił bramkę Gergo Fazekas i ponownie z 7. metrów trafił Zarabec doprowadzając do wyniku 12:9. Przy stanie 13:10 w 22. min., trener Ricardo Costa poprosił o przerwę w grze. Nie na wiele się to zdało, bo w 25. min., po bramce Zarabca było 15:11, i choć w końcówce tej części gry goście zmniejszyli rozmiary porażki do wyniku 17:15, to na przerwę Nafciarze schodzili z dwubramkowym prowadzeniem.

Początek drugiej odsłony szedł po myśli Wisły. W 33. min. na tablicy był wynik 19:15. Sporting się jednak nie poddawał i kolejne minuty upływały pod hasłem bramka za bramkę. W 38. min. goście tracili tylko dwie bramki (21:19). W 38. min. czerwoną kartką został ukarany Pedro Martinez za faul na Gergo Fazekasu. Płocczanie wykorzystali także rzut karny, po raz trzeci trafił z 7. metrów Miha Zarabec.

To nie był dobry okres gry zespołu z Lizbony. W 41. min. bramkę zdobył Abel Serdio i przy wyniku 23:19 trener Costa znowu poprosił o przerwę w grze. Skuteczny był nadal płocki duet Miha Zarabec i Gergo Fazekas. Obaj zawodnicy robili co chcieli na połowie gości. Na koniec trzeciego kwadransa meczu wyprowadzili płocką drużynę prowadzenie 25:20.

Niedługo cieszyli się z wysokiego prowadzenia Orlen Wisły kibice w hali. Ostatni kwadrans pojedynku zaczął się od straty trzech bramek. W 50. min. na tablicy był wynik 25:23 i wzrosła wiara Portugalczyków, że jeszcze mogą wrócić na drugie miejsce w tabeli grupy A. W 53. min. gospodarze prowadzili 28:24, ale po swoich błędach, dali rywalom odrobić straty.

W 59. min. na tablicy był wynik 29:28. Wszystko miało się rozstrzygnąć w ostatniej minuty spotkania. Najpierw rzut karny wykonywany przez Zarabca obronił Mohamed My, ale gościom sędzia odgwizdał faul w ataku, a trener Sabate poprosił o czas. Wystarczyło tylko przez 14 sekund nie oddać piłki. W tak korzystnej sytuacji Fazekas niefortunnie... podał do rywala, a Orri Porkelsson rzucił gola na wagę remisu i bezpośredniego awansu do ćwierćfinału.

Pierwszy mecz 1/8 finału Ligi Mistrzów Orlen Wisła zagra 27 lub 28 marca. Przeciwnikami Nafciarzy będzie wicemistrz Francji - Nantes.

Sytuacja po zakończeniu fazy grupowej Ligi Mistrzów
Sytuacja po zakończeniu fazy grupowej Ligi MistrzówFlashscore

Piłka ręczna

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen