Piast Gliwice - Górnik Zabrze (0:1, po rz. kar.)
Kolejne starcie dwóch drużyn Ekstraklasy lepiej rozpoczęli gospodarze, ruszając odważnie do ofensywy. Podopieczni trenera Daniela Myśliwca chcieli szybko otworzyć wynik spotkania i oddawali sporo strzałów, tuż obok słupka uderzył choćby Oskar Leśniak. Niewykorzystane sytuacje wkrótce mogły się jednak zemścić, gdyż goście przejęli inicjatywę, a po niepewnej interwencji Domena Grila piłkę nad bramką posłał Jarosław Kubicki.
Po upływie 20. minuty sędzia przerwał spotkanie na kilka minut ze względu na zadymienie spowodowane racami. Po wznowieniu gry dwiema wyśmienitymi interwencjami błysnął słoweński bramkarz Piasta, który uratował drużynę po strzale Kacpra Urbańskiego, a następnie zapobiegł utracie bramki po błędzie obrony.
Obaj trenerzy mieli sporo uwag do gry swoich zespół i szybko zdecydowali się na zmiany. Chwilę po wejściu na murawę na listę strzelców mógł wpisać się Leandro Sanca, lecz napastnik zmarnował świetną okazję, strzelając obok słupka. Po drugiej stronie piłkę do siatki skierował Sondre Liseth, jednak był na spalonym. W końcówce znakomitą okazję zmarnował jeszcze Quentin Boisgard, trafiając w słupek, a sędzia wkrótce zarządził dogrywkę.
W tej części gry początkowo inicjatywę znów przejęli zawodnicy Piasta, a Tomasz Loska kapitalnymi interwencjami zatrzymał strzały Samuela Ntamacka, Sanki i Hugo Vallejo. Gril wykazał się z kolei umiejętnościami po uderzeniach Petera Federico, Urbańskiego i Janisa Antiste, a w słupek po próbie z dystansu trafił Ondrej Zmrzly.
Ostatecznie piłka nie zatrzepotała w siatce ani razu i po raz kolejny tego dnia zwycięzcę musiała wyłonić seria jedenastek.
Jako pierwszy rzut karny wykonywał Urbański, ale Gril zatrzymał napastnika Trójkolorowych. Po chwili nieudaną "panenkę" zaprezentował Jakub Łabojko, a Loska nie miał problemów ze złapaniem piłki. Następnie do bramki trafiali Rafał Janicki, Ntamack i Erik Janża, ale bramkarz Górnika po chwili obronił strzał Vallejo. Swoją szansę wykorzystał Paulo Bernardo, a Juande uderzył nad bramką, co oznaczało, że w kolejnej fazie rozgrywek zagra drużyna z Zabrza.
Piast jest już dziesiątym zespołem z Ekstraklasy, który pożegnał się z Pucharem Polski. Wcześniej los Gliwiczan podzielił Motor Lublin i GKS Katowice, a rundę wcześniej odpadły Legia Warszawa, Widzew Łódź, Pogoń Szczecin, Zagłębie Lubin oraz trzy krakowskie drużyny: Wisła, Wieczysta i Cracovia.
Motor Lublin - Raków Częstochowa (1:2, po rz. kar.)
Wydawało się, że kiedy na murawie spotkają się dwie drużyny z Ekstraklasy, w dodatku o sporych ambicjach, poziom rywalizacji będzie odpowiednio wysoki. Rzeczywistość była jednak zupełnie inna.
Przez długi czas brakowało tempa i odwagi w poczynaniach ofensywnych, choć trzeba oddać gospodarzom, że regularnie starali się przyspieszyć grę. To powodowało problemy w defensywie gości, co szybko zakończyło się żółtymi kartkami dla Ericka Otieno i Nilsa Zatterstroma.
Zawodnicy Motoru oddawali sporo strzałów, jednak była to tylko statystyka. Większość uderzeń padała bowiem z nieprzygotowanych pozycji i najczęściej lądowała za bramką. W końcu podopieczni Mariusza Misiury podkręcili tempo, co od razu zakończyło się doskonałą okazją Karola Czubaka - napastnik próbował pokonać Kacpra Trelowskiego strzałem z ostrego kąta, ale bramkarz nie dał się zaskoczyć. Po chwili piłkę w siatce umieścił za to Patryk Makuch, jednak sędzia odgwizdał spalonego.
Druga odsłona rozpoczęła się za to od dość absurdalnego błędu bramkarza Rakowa, który wdał się w drybling z Czubakiem, ale ostatecznie musiał go sfaulować. Sędzia bez wahania podyktował rzut karny, a jedenastkę na gola pewnym strzałem zamienił Mbaye Ndiaye.
Gospodarze zamierzali wykorzystać dobry moment i niepewność defensywy rywali, jednak dwukrotnie po uderzeniach głową Bartosza Bereszyńskiego i Czubaka uratował ich słupek.
Dawid Szwarga nie zamierzał jednak się poddawać i wzmocnił ofensywę, posyłając na murawę m.in. Lamine'a Diaby-Fadigę. Okazało się, że była to fantastyczna decyzja, gdyż to właśnie Francuz w doliczonym czasie gry kapitalnym uderzeniem sprzed pola karnego doprowadził do dogrywki. Co więcej, gospodarze przystępowali w osłabieniu, gdyż w samej końcówce drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę otrzymał Bereszyński.
Po wznowieniu gry goście chcieli jak najszybciej wykorzystać przewagę, jednak defensywa Motoru stawiała skuteczny opór. Refleksem wykazywał się także Popa, który obronił strzał Fadigi z bliskiej odległości. Ostatecznie żadna z drużyn nie trafiła już do siatki i do wyłonienia zwycięzcy potrzebny był konkurs rzutów karnych.
Pierwszy do piłki podszedł Fadiga i mocnym strzałem pokonał rumuńskiego golkipera. Swojej szansy nie wykorzystał za Yacine Bourhane, który trafił w słupek. Następnie nie mylili się Tomasz Pieńko, Kamil Lukoszek oraz Vladyslav Kochergin. Bohaterami kolejnych prób byli za to bramkarze - Tarik Karić, który przed dogrywką zmienił zmagającego się z urazem Trelowskiego, obronił strzał Paskala Meyera, a Popa zatrzymał Bogdana Racovitana. Młody bramkarz Rakowa po chwili pokazał jednak, że pierwsza interwencja nie była przypadkiem, odbijając także uderzenie Makana Aiko i zapewniając "Medalikom" awans do 1/8 finału Pucharu Polski.
Górnik Łęczna - GKS Katowice (1:0)
Zdecydowani faworyci tego spotkania, czyli goście, od pierwszych minut starali się narzucić swoje warunki gry i częściej operowali piłką. Z tej przewagi niewiele jednak wynikało, z kolei gospodarze zachowywali czujność, by wykorzystać swoje szanse. Już większa statystyka strzałów pokazywała, że idzie im to całkiem nieźle, ale ostatecznie w objęciu prowadzenia pomógł im "prezent" od przyjezdnych.
Tuż po upływie pół godziny gry Maciej Kikolski, na co dzień rezerwowy bramkarz GKS-u, popełnił ogromny błąd przy wyprowadzeniu piłki od własnej bramki. Tę natychmiast przejął Dawid Tkacz, następnie w efektowny sposób poradził sobie z defensorami i świetnym strzałem otworzył wynik starcia.
Miejscowi podbudowani takim obrotem spraw chcieli pójść za ciosem, ale po chwili bramkarz obronił uderzenie Fryderyka Janaszka. Odpowiedzieć po drugiej stronie boiska próbował z kolei Mateusz Wdowiak, jednak przeniósł futbolówkę nad poprzeczką.
Trener Rafał Górak postanowił reagować i już na początku drugiej odsłony posłał na murawę rezerwowych, ale po swoich zmienników sięgnął także Yuri Shatalov. Dominacja piłkarzy z Katowic była niepodważalna, jednak znów lepsze szanse stwarzali sobie gospodarze, przede wszystkim po kontratakach. Kikolski popisał się doskonałymi interwencjami po strzałach Wiktora Niewiarowskiego czy Bekzoda Akhmedova, z kolei Bartłomiej Korbecki po przebiegnięciu całej połowy uderzył obok słupka.
Zawodnicy GKS-u Katowice próbowali doprowadzić do remisu do ostatnich sekund, ale defensywa drużyny występującej na co dzień na trzecim poziomie rozgrywkowym pozostała niepokonana. Miejscowi fani po ostatnim gwizdku wpadli w szał radości, a goście zostali kolejną ekstraklasową drużyną, która odpadła z rozgrywek. Rundę wcześniej swoją przygodę z Pucharem Polski zakończyły drużyny Legii Warszawa, Widzewa Łódź, Pogoni Szczecin, Zagłębia Lubin oraz trzy krakowskie - Wisła, Wieczysta i Cracovia.
Inne mecze:
