Siatkarki Chemika Police przegrały z Eczacibasi Stambuł, ale awansowały z grupy LM

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Siatkarki Chemika Police przegrały z Eczacibasi Stambuł, ale awansowały z grupy LM
LM siatkarek - Chemik Police - Eczacibasi Stambuł 1:3
LM siatkarek - Chemik Police - Eczacibasi Stambuł 1:3Profimedia
Siatkarki Grupy Azoty Chemika Police przegrały w Szczecinie z Eczacibasi Stambuł 1:3 (28:26, 18:25, 23:25, 22:25) w meczu 6., ostatniej kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzyń. Polski zespół awansował do play off z drugiego miejsca w grupie, którą wygrała niepokonana ekipa z Turcji.

Siatkarki z Polic rozegrały najlepszy mecz w sezonie, ale mimo to nie zdołały urwać nawet punktu jednej z najlepszych drużyn Europy. To był mecz przyjaźni. Nie ma bowiem w świecie drużyny tak bliskiej Chemikowi, jak stambulskie Eczacibasi.

Turecki zespół prowadzi Ferhat Ekbas, były szkoleniowiec mistrzyń Polski, który zabrał ze sobą do Stambułu asystentów: Przemysława Kawkę i Łukasza Flipeckiego. Ponadto na rozegraniu jest Maja Ognjenovic, pamiętająca awans chemiczek do ekstraklasy, a na środku bloku Sinead Jack-Kisal, też mająca za sobą występy w Policach. Obie drużyny były pewne awansu do dalszych gier, więc beż większej presji mogły zaprezentować to, co mają najlepszego. I mecz stał na naprawdę bardzo dobrym poziomie.

Od początku pierwszego seta miejscowe miały kilkupunktową przewagę. Potem grały dobrze, ale nie rewelacyjnie, a tego trzeba na Turczynki. W kilku akcjach niepotrzebnie w ataku próbowały kiwki. W innych sytuacjach z kolei zamiast oprzeć piłkę o blok, by przygotować skuteczny atak, próbowały skończyć akcję w pierwszym tempie.

Doświadczone rywalki doprowadziły do remisu 21:21 i zaczęła się gra punkt za punkt. Przy remisie po 24 Iga Wasilewska zablokowała atak Tijany Boskovic. To oznaczało, że każde kolejne przejście było piłką setową dla policzanek. Decydujący okazał się blok Jovany Brokacevic-Canzian na Irinie Woronkowej.

Zacięta walka przeniosła się na partię drugą. Chemik atakował skrzydłami, Eczacibasi - głównie środkiem. W obu przypadkach koncepcja była skuteczna. Kilka pomyłek ekipy gospodarzy w połowie partii pozwoliło rywalkom odskoczyć na kilka punktów. Zrobiło się 8:15, a przy tej klasie drużyny to zbyt duża strata, by dało się ją odrobić.

Trzecia partia była bodaj najlepszą, jaką w tym sezonie obejrzeli kibice w Netto Arenie. Niemal przez cały czas zespół turecki miał minimalną przewagę. Po asie serwisowym Martyny Łukasik zrobiło się jednak 15:15, a po skutecznej kontrze Brakocevic-Canzian znów był remis (21:21). Chemik grał bardzo dobrze w obronie, nie mylił się na zagrywce, nieźle wyprowadzał kontry. W końcówce jednak górą był duet Woronkowa – Boskovic, który dał gościom prowadzenie 2:1.

Nadzieja na tie-break prysła już na początku czwartej partii, kiedy przy zagrywce Mai Ognjenovic przyjezdne objęły prowadzenie 5:0. To dało im komfort gry punkt za punkt. Wprawdzie w połowie seta – głównie dzięki skutecznej grze blokiem i aktywności na kontrach Igi Wasilewskiej – przewaga Eczacibasi stopniała do jednego punktu (17:18), ale ciągle po tureckiej stronie siatki panował spokój. Dopiero przy stanie 22:23 trener poprosił o czas, by przekazać zawodniczkom koncepcję na rozegranie końcówki. Taktyka była prosta – grać na Boskovic. Serbka zdobyła dwa ostatnie punkty, a wraz z nimi miano najlepszej zawodniczki (MVP) meczu.

Eczacibasi awansowało bezpośrednio do ćwierćfinału i będzie rozstawione z pierwszego lub drugiego miejsca, zależnie od wyniku meczu Imoco Conegliano – Developres Rzeszów. Chemik o awans do ćwierćfinału będzie rywalizował w barażu.

Tabela Grupy E LM po zakończeniu fazy grupowej
Tabela Grupy E LM po zakończeniu fazy grupowejFlashscore