Świątek kontra Linette, czyli ósme polskie "derby” w Wielkim Szlemie

Świątek kontra Linette, czyli ósme polskie "derby” w Wielkim Szlemie
Świątek kontra Linette, czyli ósme polskie "derby” w Wielkim SzlemieMarcin Cholewinski / Zuma Press / Profimedia

Piątkowy mecz Igi Świątek z Magdą Linette w 3. rundzie French Open będzie ósmym polskim pojedynkiem singlowym w historii tenisowych Wielkich Szlemów, ale pierwszym w Paryżu. Dotychczas cztery razy doszło do nich na trawie w Wimbledonie, a trzykrotnie w nowojorskim US Open.

Pierwsze takie polskie spotkanie miało miejsce 75 lat temu w Wimbledonie. W drugiej rundzie los skojarzył Władysława Skoneckiego i Ignacego Tłoczyńskiego. Pojedynek wielokrotnych mistrzów kraju wygrał 6:3, 6:4, 6:4 młodszy o dziewięć lat Skonecki, który odpadł w następnej fazie po pięciosetowej batalii z Węgrem Jozsefem Asbothem.

Drogi życiowe obu wybitnych polskich tenisistów to gotowe scenariusze na filmy.

Skonecki właśnie w 1951 roku zdecydował się pozostać na Zachodzie, gdzie odnosił sukcesy w zawodowym tenisie, m.in. jego nazwisko widnieje wśród zwycięzców prestiżowego turnieju w Monte Carlo, a poza tym dwa razy był w 4. rundzie French Open. Za to w kraju został okrzyknięty zdrajcą i skazany na infamię. Po kilku latach wrócił i został zrehabilitowany, ale po zakończeniu kariery na dobre opuścił ojczyznę. Zmarł w Wiedniu w 1983 roku.

Tłoczyński to z kolei żołnierz, uczestnik powstania warszawskiego, w którym został ranny i trafił do obozu jenieckiego pod Salzburgiem. Po jego wyzwoleniu razem z innym tenisistą Czesławem Spychałą, który także grał w Wimbledonie w 1951 roku (w 1939 roku był w ćwierćfinale międzynarodowych mistrzostw Francji), we Włoszech dołączyli do armii generała Andersa. Osiadł w Wielkiej Brytanii, zmarł w 2000 roku w Edynburgu, a pochowany został na warszawskich Powązkach.

Na kolejny polski mecz w Wielkim Szlemie trzeba było czekać do 1996 roku. Znowu areną były korty All England Lawn Tennis and Croquet Clubu, na których w 1. rundzie zmierzyły się Aleksandra Olsza i Magdalena Grzybowska.

Pierwsza z nich, która rok wcześniej w Londynie sięgnęła po dwa tytuły juniorskie, odpadła w ostatnim etapie eliminacji, ale dostała się do głównej drabinki jako tzw. lucky loser i pokonała wyżej notowaną rodaczkę 6:4, 6:4.

"Nie przygotowałam specjalnej taktyki do gry przeciwko Magdzie. Znamy się przecież bardzo dobrze. Starałam się po prostu grać jak najlepiej. Pojedynek był bardzo nerwowy, bo jesteśmy przyjaciółkami od wielu lat i szkoda, że doszło do takiej "bratobójczej” walki. Starałam się panować nad nerwami i chyba dzięki temu wygrałam" - powiedziała PAP po meczu Olsza, która odpadła w kolejnej rundzie z Belgijką Sabine Appelmans 3:6, 1:6.

Następny polski pojedynek w Wielkim Szlemie to 2008 rok i 2. runda Wimbledonu. Rozstawiona z „14” Agnieszka Radwańska gładko 6:1, 6:3 i szybko, bo w ciągu 64 minut, wyeliminowała Martę Domachowską. W sumie było to już trzecie zwycięstwo tenisistki z Krakowa nad koleżanką z Warszawy, które dzień później odpadły z gry deblowej po porażce ze słynnymi siostrami Williams.

Radwańska dotarła w tamtej edycji do ćwierćfinału, w którym nie dała jej szans Serena Williams, wygrywając 6:4, 6:0.

W 2011 roku po raz pierwszy areną polskiego meczu były nowojorskie korty Flushing Meadows. W 1. rundzie US Open doszło do "siostrobójczego” starcia Agnieszki z Urszulą Radwańską. Były one czwartym kobiecym rodzeństwem, które zmierzyło się w Wielkim Szlemie, po Malejewych z Bułgarii, Australijkach Minter i Amerykankach Williams. Faworytka wygrała 6:2, 6:3.

Starsza z sióstr Radwańskich odpadła w kolejnej rundzie, przegrywając z Niemką polskiego pochodzenia Angelique Kerber 3:6, 6:4, 3:6.

Jeden z najgłośniejszych meczów tenisowych z udziałem biało-czerwonych odbył się 3 lipca 2013 roku, a stawką był półfinał Wimbledonu. Jerzy Janowicz pokonał Łukasza Kubota 7:5, 6:4, 6:4.

Chwilę po ostatniej piłce do leżącego na trawie i płaczącego ze szczęścia Janowicza podszedł Kubot, wpadli sobie w objęcia, a nawet – niczym piłkarze – wymienili się koszulkami. Razem też zeszli z kortu do szatni.

"Koszulkę Łukasza będę trzymał na pamiątkę, bo to był ważny dzień dla polskiego tenisa. I na pewno jeden z najtrudniejszych meczów w mojej karierze. Nigdy jeszcze nie miałem okazji grać w Wielkim Szlemie o półfinał, nigdy wcześniej nie grałem z Łukaszem, który spisywał się naprawdę świetnie. Razem pokazaliśmy, że na tenisowej mapie jest taki kraj, jak Polska. Walczyliśmy o każdy punkt, ale gdy tylko pojedynek się skończył, znów zostaliśmy przyjaciółmi" - powiedział wtedy Janowicz, który w półfinale przegrał z Brytyjczykiem Andym Murrayem 7:6 (7-2), 4:6, 4:6, 3:6.

Mimo porażki trudno szukać było smutku u Kubota.

"Po raz pierwszy z takiego turnieju będę wyjeżdżał z uśmiechem na twarzy. Wiadomo, że przyjechałem tu trochę jako outsider, ale zagrałem „turniej życia” i po raz pierwszy doszedłem do ćwierćfinału w Wielkim Szlemie, no i wszedłem do klubu „Last Eight”, czyli grona ćwierćfinalistów Wimbledonu. Dobrze wykorzystaliśmy z Jurkiem sytuację, jaka się wytworzyła w drabince i dzięki temu dwóch Polaków zagrało ze sobą w ćwierćfinale, a w sumie trójka, bo jeszcze Agnieszka Radwańska wśród kobiet" - skomentował Kubot.

Ostatnie dwa odcinki meczów "Polska kontra Polska” w czterech największych i najbardziej prestiżowych imprezach tenisowych przyniósł nowojorski US Open w 2015 roku.

Najpierw w 1. rundzie los skojarzył Magdę Linette i Urszulę Radwańską, a wygrała nieco niżej notowana wówczas Poznanianka 7:6 (7-3), 6:1. W kolejnej fazie siostrę "pomściła” Agnieszka, która zwyciężyła 6:3, 6:2.

Linette przyznała, że przed tymi spotkaniami nie omawiała szczegółowo z Krakowiankami sytuacji w drabince.

"Śmiałyśmy się raczej z tego tylko. Losowanie to coś, na co nie mamy kompletnie wpływu i nie warto tego analizować ani o tym rozmawiać" - zaznaczyła, a po porażce dodała, że podziękowała bardziej doświadczonej i utytułowanej rodaczce, że „nie zagrała żadnego trick shota”.

"Jesteśmy profesjonalistkami. Przyjaźnimy się, ale kiedy wychodzimy na kort, to każdy chce wygrać. To był dobry mecz, bez wątpienia. Nie spodziewałam się, że Magda jest taka dobra. Nigdy wcześniej z nią nie grałam, nawet z czasów juniorskich nie pamiętam żadnego naszego pojedynku. Znamy się od wielu lat, ale nie miałyśmy wcześniej okazji się zmierzyć" – zaznaczyła Radwańska, która teraz jest w sztabie szkoleniowym... Linette.

Na kolejny polski pojedynek w singlu trzeba było czekać prawie 11 lat i na pojawienie się Igi Świątek. W piątek to ona będzie zdecydowaną faworytką i nie zmieni tego nawet fakt, że Linette już po raz trzeci wystąpi w takim „derbowym” meczu.

Polskie mecze singlowe w turniejach wielkoszlemowych:

1951, Wimbledon, 2. runda: Władysław Skonecki – Ignacy Tłoczyński 6:3, 6:4, 6:4

1996, Wimbledon, 2. runda: Aleksandra Olsza – Magdalena Grzybowska 6:4, 6:4

2008, Wimbledon, 2. runda: Agnieszka Radwańska – Marta Domachowska 6:1, 6:3

2011, US Open, 1. runda: Agnieszka Radwańska – Urszula Radwańska 6:2, 6:3

2013, Wimbledon, ćwierćfinał: Jerzy Janowicz – Łukasz Kubot 7:5, 6:4, 6:4

2015, US Open, 1. runda: Magda Linette – Urszula Radwańska 7:6 (7-3), 6:1

2015, US Open, 2. runda: Agnieszka Radwańska - Magda Linette 6:3, 6:2

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen