Świątek musiała najpierw pokonać siebie, potem Townsend. Zdała test i gra dalej

Świątek musiała najpierw pokonać siebie, potem Townsend. Zdała test i gra dalej
Świątek musiała najpierw pokonać siebie, potem Townsend. Zdała test i gra dalejREUTERS/Andrew Couldridge

Choć pierwszego seta Iga Świątek wygrała szybko, to w grze były widoczne słabości. Pogłębiły się gwałtownie w drugim, gdzie serie błędów wskazywały na gwałtowny spadek pewności siebie. Potwornie męczyła się też na początku trzeciej partii i gdyby grała z zawodniczką zrywniejszą od Taylor Townsend, mogłoby dojść do sensacji. Na szczęście jest wygrana 6:1, 2:6, 6:3 po ponad dwóch godzinach walki. W drugiej rundzie czeka Karolina Pliskova

Choć obie mają już bogatą karierę, jeszcze nigdy nie trafiły na siebie. Nic w tym dziwnego, Taylor Townsend (79. WTA) doskonaliła się w grze podwójnej, podczas gdy Iga Świątek (3. WTA) przez lata dominowała w singlu. Na Centre Court rozpoczęła we wtorek walkę o obronę tytułu sprzed roku.

Sprawdź szczegóły meczu Taylor Townsend – Iga Świątek

Nerwowy start, ale szybko wygrany set

Jak przystało na deblistkę, 30-latka szukała możliwie szybkiego ataku na piłkę, wchodząc w kort instynktownie i skracając wymiany, gdy tylko się dało. Spokojnie zamknęła gema otwarcia, po czym błyskawicznie Polka znalazła się pod presją. Efekt to 0:40, na które Raszynianka zareagowała przemyślanym serwisem, niwelując zagrożenie. Jednak dwa kolejne błędy kosztowały ją sporo nerwów. Po pięciu break pointach minimalny aut Townsend zamknął gema.

Jeśli myślała, że już ma pomysł na faworytkę, to czekało ją rozczarowanie. Świetny kros Polki dał jej 40:0 przy podaniu rywalki. Za drugim razem udało się przełamać, a return Igi był imponująco skuteczny. Nieduże, ale jednak regularne błędy Taylor zdradzały, że nie ma odpowiedzi, nie ugrała choćby punktu w gemie Igi na 3:1.

Wciąż nieco nerwowa, popełniła błąd podwójny w piątym gemie i moment później straciła go na 4:1 dla faworytki. Taylor punktowała już regularnie, tyle że mieszała świetne wybory z błędami, czasem minimalnymi. Podwójny nie pozwolił jej domknąć drugiego gema, a gdy Polka wykorzystała jej ruch do siatki, zgarnęła seta z wynikiem 6:1 po serii trzech przełamań.

Wszystkie demony wróciły, gdy przestało iść

Drugi set znów zaczął się szorstko i bez rytmu w wykonaniu Polki. Po jej błędzie podwójnym zrobiło się 15:40 i tym razem return Townsend nie pozwolił się obronić. Szukała szybkiego rewanżu i obie zaserwowały widzom ucztę w drugim gemie. Choć Iga popisała się nawet tweenerem w bardzo widowiskowej wymianie, to Townsend obroniła się na 2:0.

To był moment próby dla Polki i znów widać było walkę o zachowanie równowagi. Po dwóch własnych błędach break point na 3:0 wisiał w powietrzu, a że zepsuła cztery kolejne serwisy, podwójne przełamanie stało się faktem. Co gorsza, Townsend nie musiała się starać, a i tak błędami Igi wygrała gema na 4:0 bez straty punktu.

Chociaż w piątym gemie zaliczyła jeszcze jeden podwójny, to mogła w końcu krzyknąć „jazda”, bo otworzyła konto. W piątym gemie zamiast jazdy były załamane ręce, gdy proste błędy ułatwiły obronę podania 30-latce. Podstawy do optymizmu dał dopiero siódmy gem, obroniony z dużą pewnością. W ósmym Polka wymusiła dwa błędy przy piłkach setowych, tyle że sama dopuściła do trzeciej, a as Townsend zamknął seta.

Statystyki meczu Świątek - Townsend
Statystyki meczu Świątek - TownsendFlashscore

Znów głowa ciągnęła ją w dół, ale udało się przetrwać

Po przerwie toaletowej liczyliśmy na reset u Świątek, lecz przy 40:30 na zamknięcie pierwszego gema zepsuła cztery podania z rzędu i musiała się bronić. Kolejny serwis na gema? Kolejny podwójny. Walczyła ze sobą prawie kwadrans, za piątym razem serwisem obejmując prowadzenie. Może ta walka była potrzebna, na 2:1 wyszła gładko i na sucho.

Bezbłędny był też trzeci jej gem serwisowy, natomiast nie mogła docisnąć odpowiednio rywalki returnem. Dopiero w szóstym gemie ten cel się udał – zagranie przeciwko nogom i niski return pod nogi dały dwa break pointy. Wystarczył jeden, po zaciętej wymianie Polka uciekła na 4:2. Potwierdzenie okazało się znów ważyć zbyt wiele: podwójny błąd, autowy forhend i przełamanie powrotne.

Na szczęście Amerykanka też miała swoje problemy, w trzeciej godzinie spotkania i gdy otworzyła drogę do przełamania błędami, po świetnej wymianie Świątek rozrzuciła ją bezlitośnie. Ostatnim testem było więc serwowanie na mecz. Pierwszym podaniem wyszła na 30:0, drugim na 40:0, a as serwisowy zamknął mecz, który pozostawia bardzo wiele pytań o mentalną formę Polki. Gdyby trafiła - przy najwyższym szacunku - na lepszą rywalkę, mogłoby dojść do eliminacji.

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen