Jan-Lennard Struff – który mając trzydzieści sześć lat jest już u schyłku kariery i przeżywa trudny sezon – po być może przełomowym zwycięstwie nad dziesiątym tenisistą świata Alexanderem Bublikiem nie zareagował w sposób emocjonalny. Zamiast tego rzeczowo przeanalizował sytuację i spokojnie zapowiedział, że wieczorem zamierza pójść coś zjeść.
Po trzech godzinach i dziesięciu minutach ciężkiej walki z Bublikiem Struff zdecydowanie zasłużył na porządną kolację. Jego wzrok był już skierowany na kolejne wyzwania. Także w starciu z portugalskim kwalifikantem Jaime Farią liczy na dobry wynik. "To bardzo trudny przeciwnik, z którym trenowałem w zeszłym roku" – powiedział Struff. "Ale mam nadzieję, że uda mi się utrzymać dobrą formę". Zdecydowanie ma na to ochotę.
Struff nie robi sobie presji
Wieloletni reprezentant Niemiec w Pucharze Davisa potrzebuje kolejnych punktów do rankingu. W drugiej części sezonu ma do obrony wiele punktów i chce utrzymać się w czołowej setce. "Myślę, że każdy zawsze wie, ile ma punktów do obrony" – stwierdził Struff.
Nie chce jednak wywierać na siebie zbyt dużej presji. "Nie lubię tego stresu. Robiłem to przez lata" – powiedział Struff. "Trzeba po prostu pracować, być skoncentrowanym i grać jak najlepiej".
