Musetti odzyskuje stopniowo pewność siebie. "Nie mogę się doczekać startu w Madrycie"

Lorenzo Musetti
Lorenzo MusettiREUTERS/Manon Cruz

Włoski tenisista wraca do rywalizacji od hiszpańskiego Mastersa po dwóch trudnych miesiącach, naznaczonych kontuzją i skomplikowanym powrotem, z zamiarem poprawy zarówno pod względem fizycznym, jak i mentalnym.

"Tydzień w Barcelonie był udany. Oczywiście jest jeszcze wiele do zrobienia i nad czym pracować, ale najważniejsze, że udało mi się rozegrać trzy wartościowe mecze, których od dawna mi brakowało. Dzięki temu przyjeżdżam tutaj z większą wiarą w siebie – zarówno pod względem fizycznym, jak i mentalnym".

Lorenzo Musetti z optymizmem rozpoczyna rywalizację w Mastersie 1000 w Madrycie: "Cieszę się, że mogę grać w Madrycie, gdzie w zeszłym roku poszło mi znakomicie. To zawsze był fascynujący turniej, pełen pasjonatów tenisa, dlatego nie mogę się doczekać pierwszego meczu".

"Nie grałem przez ponad dwa miesiące i w Monte Carlo powrót na kort, bez żadnego meczu na mączce, był bardzo trudny" – przyznał najlepszy włoski tenisista. "Musiałem się przystosować zarówno fizycznie, jak i mentalnie, zaakceptować pewne momenty meczu i to, że będzie ciężko. Trenowałem jednak bardzo solidnie i to jest najważniejsze, bo wiem, że w końcu wyniki przyjdą".

Musetti czeka na pierwszy mecz z jednym z dwóch rywali: groźnym Polakiem Hubertem Hurkaczem lub Portugalczykiem Farią: "Gra na wysokości ma swoje plusy i minusy: na przykład, gdy muszę returnować bardzo mocne serwisy na mój bekhend, trudno jest złapać rytm i siłę, ale poza tym widzę same pozytywy".

Po wycofaniu się w ćwierćfinale Australian Open przeciwko Novakowi Djokoviciowi, Musetti, obecnie numer dziewięć na świecie, musiał zrobić sobie przerwę z powodu kontuzji, która wykluczyła go z gry na dwa miesiące. Nic więc dziwnego, że po powrocie na kort w Indian Wells jego forma była jeszcze daleka od optymalnej.

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen