Z okolic Hamburga przyjechały trzy Polki: matka z dwiema dorosłymi córkami; wszystkie w biało-czerwonych kapeluszach.
"Spośród nas trzech największą fanką Igi jest nasza mama" - powiedziały PAP dwie córki.
Dodały: "Ubieramy się na biało-czerwono, żartujemy, że stałyśmy się maskotkami turnieju, bo wiele osób robi sobie z nami zdjęcia".
Wszystkie były na niedzielnym meczu Świątek z Włoszką Elisabettą Cocciaretto.
"Dziś wspieramy ją na meczu z Osaką. Musi wygrać. Nie zakładamy innej opcji" - stwierdziły.
Rodzina z Warszawy nie kryła w rozmowie z PAP, że z niemałymi obawami przybyła na mecz Świątek - Osaka.
"Wiemy, że rywalka Igi może być trudną przeciwniczką, ale jesteśmy pełni nadziei i dobrych myśli. Zostajemy do końca tygodnia w Rzymie i chcemy być na finale z udziałem Igi" - dodali Warszawiacy.
"Trzy razy Iga była już królową Rzymu, czekamy na czwarty raz" - powiedzieli z kolei kibice z Wrocławia.
