28-letni Fritz należy do wąskiego grona kandydatów, którzy chcą zakończyć 23-letnie oczekiwanie Amerykanów na triumf w singlu. Tęsknota za tytułem trwa od sukcesu Andy'ego Roddicka w Nowym Jorku. Fritz jako rozstawiony z numerem dziewiątym umocnił swoją pozycję po dwóch pierwszych meczach.
"Wyszedłem na kort w naprawdę dobrym nastroju. Byłem pewny swojej gry. Przez cały mecz nie było zbyt wiele nerwów. Grałem agresywnie i to było świetne uczucie" - powiedział Fritz po 98-minutowej demolce. "To świetna zabawa, grać taki mecz na stadionie Arthura Ashe'a. Nie wiem, czy jest wiele lepszych rzeczy od tego; to niesamowite uczucie".
Finalista z 2024 roku praktycznie nie dał nierozstawionemu Włochowi żadnych szans na złapanie rytmu. Dyktował warunki gry z głębi kortu i wygrał pierwszego seta w 35 minut bez straty gema na głównym korcie turnieju.
W odpowiednim momencie as serwisowy w trudnym gemie pozwolił 95. rakiecie świata Bellucciemu zdobyć pierwszy gem w kolejnym secie, ale od tego momentu na korcie rządził już tylko Fritz. 28-letni faworyt gospodarzy szybko powiększył przewagę w meczu.
Bellucci nie był w stanie odwrócić losów rywalizacji w trzecim secie, bo Fritz cały czas kontrolował przebieg gry, odnosząc kolejne łatwe zwycięstwo i zapewniając sobie pojedynek z rozstawionym z numerem 24 Francisco Cerundolo, utrzymując się na kursie po pierwszy tytuł wielkoszlemowy w karierze.

