Rozstawiony z numerem siedem Rosjanin potrzebował dwóch godzin i 14 minut, by bez większych problemów pokonać francuskiego kwalifikanta Hugo Gastona 6:4, 6:2, 6:4 i przyznał, że jest zadowolony ze swojego postępu od czasu porażki w pierwszej rundzie z Martinem Dammem w Winston-Salem w zeszłym tygodniu.
Podczas tamtego meczu Miedwiediew zastanawiał się głośno, czy nie powinien porzucić tenisa na rzecz pickleballa – o tę możliwość został zapytany podczas pomeczowego wywiadu na korcie.
"Ostatnie kilka tygodni nie było łatwe, ale wiesz jak to jest – czasem się przegrywa, czasem wygrywa", powiedział. "Cieszę się, że dziś udało mi się zagrać na wysokim poziomie. Czułem, że wszystko, co chciałem zrobić, wychodziło mi dobrze. Skończyłem mecz mocno. Zacząłem mecz mocno. Jestem naprawdę zadowolony ze swojej gry".
To zupełnie inny obraz niż podczas zeszłorocznego US Open, gdy Miedwiediew stracił panowanie nad sobą w pierwszej rundzie, przegrywając z Francuzem Benjaminem Bonzim, wybuchając w trzecim secie po tym, jak fotograf przypadkowo wtargnął na kort, a sędzia Greg Allensworth przyznał Bonziemu pierwsze podanie.
Miedwiediew głośno protestował, prosząc publiczność o wsparcie, a po porażce w pięciu setach z impetem roztrzaskał rakietę.
Za ten wybuch został ukarany grzywną w wysokości 42 500 dolarów, a następnie rozstał się ze swoim trenerem.
