"To był bardzo trudny mecz. Żadna z nas nie odpuszczała. Miałam wiele okazji, zwłaszcza w drugim secie. Nie udało mi się jednak go zakończyć zwycięstwem, więc musiałam poczekać na kolejną szansę i grać dalej", powiedziała Nosková.
Czeska tenisistka wygrała spotkanie po niemal dwóch i pół godzinach. Mogła jednak zwyciężyć wcześniej, bo w drugim secie prowadziła 5:4 i miała dwa pierwsze meczbole. Jedenasta rakieta świata Kostjuk je obroniła, odwróciła losy seta i doprowadziła do trzeciej partii.
"Marta to świetna zawodniczka. Wiedziałam, że niezależnie czy serwuję, czy returnuję, nie będzie łatwo. Przeważnie to ona przejmowała inicjatywę. Wydaje mi się, że z mojej strony na meczbole były tylko dwie niewymuszone błędy. Bardzo trudno było zakończyć ten mecz ostatnią piłką. Miałam wrażenie, że kiedy mi nie pasowało, ona zawsze potrafiła wyciągnąć coś z rękawa", stwierdziła Nosková.
Podobna sytuacja powtórzyła się w końcówce trzeciego seta, gdy Nosková przy stanie 5:4 miała kolejne szanse. Przy trzecim i czwartym meczbolu posłała piłkę w aut, piąty trafiła w siatkę. Wykorzystała dopiero szóstego.
"Przy nim już nie byłam zbyt spokojna. Ręka trzęsła mi się już przy drugim", powiedziała z uśmiechem Nosková. "Mam wrażenie, że takich meczów, gdzie jestem blisko, potem się to oddala, znów jestem blisko i ciągnie się to do końca, mam ostatnio za dużo. To nie jest najlepsze ani dla mojego zdrowia psychicznego, ani dla zdrowia psychicznego mojego zespołu. Jednak to właśnie takie mecze są chyba najważniejsze", podkreśliła Czeszka rozstawiona w turnieju z numerem sześć.
Po wykorzystaniu meczbola krzyknęła i przykucnęła na korcie. "Zeszło ze mnie bardzo dużo. Ten mecz mógł pójść zupełnie w drugą stronę. Cieszę się, że od jakiegoś czasu nie zdarzyło mi się, żebym miała kilka meczboli i przegrała spotkanie. Jestem zadowolona, że się udało, ale nie będę ukrywać: wzięłabym też zwycięstwo w dwóch setach", przyznała.
Jak w finale Wimbledonu
Przed decydującym trzecim setem zeszła na chwilę z kortu. Przypomniała tym zachowaniem sytuację z finału tegorocznego Wimbledonu, gdy przeciwko Karolinie Muchovej nie wykorzystała pięciu meczboli w drugim secie. Wtedy również po powrocie na kort wygrała mecz.
"Było bardzo głośno, ale oczywiście musiałam się na nowo zmotywować. Musiałam się ponownie skoncentrować i zostawić to za sobą, co wcale nie było łatwe. Po takich chwilach najważniejsze jest, by znów się psychicznie pozbierać. Niezależnie czy to było na Wimbledonie, czy tutaj", powiedziała Nosková.

Dzięki awansowi do ćwierćfinału poprawiła swój najlepszy wynik na US Open. Do tej pory najdalej dotarła do 3. rundy we Flushing Meadows. "To super uczucie. Cieszę się, że wciąż jestem w turnieju i czekam na kolejny mecz", powiedziała Nosková, która jest ostatnią czeską reprezentantką w singlu. "Nie patrzę na to w ten sposób, ale skoro o tym wspominacie, to chyba rzeczywiście jest to odpowiedzialność. Myślę, że wszyscy Czesi się staramy i to jest najważniejsze", dodała.
W walce o półfinał zmierzy się ze zwyciężczynią dwóch ostatnich edycji i światową jedynką Sabalenką. Grała z nią dotąd dwa razy i za każdym razem przegrywała. W tym roku uległa jej w półfinale w Indian Wells 3:6, 4:6, a trzy lata temu przegrała z nią także w finale w Adelaide.
"Oba mecze były inne. Ten ostatni w Indian Wells był bardzo trudny i wyrównany, ale ona sobie świetnie poradziła. Wygrała cały turniej, tak jak tutaj triumfowała w dwóch ostatnich latach. Zobaczymy, co się wydarzy. Teraz mam dzień na odpoczynek, ponowną koncentrację i przygotowanie się. Spodziewam się szybkiego tenisa", dodała Nosková.
