Przejdź do głównej treści

Noskova: Nie mam trenera mentalnego, polegam tylko na sobie

Nosková podczas turnieju Livesport Prague Open na Štvanici.
Nosková podczas turnieju Livesport Prague Open na Štvanici.ČTK / Šimánek Vít

Nie minęły jeszcze nawet trzy tygodnie od momentu, gdy czeska tenisistka Linda Nosková zachwyciła sportowy świat i wygrała słynny Wimbledon. Chociaż od tego czasu udzieliła już wielu wywiadów, wciąż uśmiecha się podczas spotkań z dziennikarzami i nie inaczej było, gdy rozmawiała w podcaście Livesport Daily. Otwarcie opowiadała między innymi o swoich zainteresowaniach poza kortem oraz o tym, jak dba o swoje zdrowie psychiczne. "Nie korzystam z żadnego trenera mentalnego, uważam, że najprostsze, co można zrobić, to polegać tylko na sobie", powiedziała.

O wydarzeniach ostatnich tygodni

"To ciekawy okres. Przeżyć przez ostatnie trzy tygodnie było tyle, że człowiek nie jest w stanie tego przetworzyć i nie do końca sobie to uświadamia. Ale jestem zdrowa, jestem w dobrej sytuacji życiowej, mam wokół siebie rodzinę i świetny zespół, więc mam się dobrze. Od triumfu na Wimbledonie bardzo dużo się o sobie nauczyłam, przede wszystkim tego, że dobrze radzę sobie w nowych sytuacjach, w których nigdy wcześniej nie byłam".

O stanie psychicznym w trakcie sezonu

"W ciągu roku mam wiele dni, kiedy powiedziałabym, że nie czuję się dobrze. W porównaniu do innych 'zwykłych' ludzi to oczywiście są łagodnejsze i mniejsze zmartwienia – na przykład, że nie wyszedł mi trening albo przegrałam mecz. Jednak dla mnie tenis to całe życie, to centrum mojego świata, więc nawet jeden nieudany trening potrafi mnie bardzo zdenerwować i wtedy jestem nieprzyjemna dla otoczenia".

O wywiadach i wzmożonym zainteresowaniu

"Zdecydowanie tak jest, że ostatnio rozmowy o tenisie są bardziej męczące niż sam tenis, zwłaszcza dla mnie, bo nie jestem zakochana w tym medialnym i ekstrawertycznym świecie. Ale muszę przyznać, że zaskoczyłam samą siebie, jak dobrze sobie z tym radzę. Największe wrażenia z tych wszystkich ceremonii mam chyba z wizyty u pana prezydenta Pavla, a przede wszystkim z powitania w domu w Przerowie – tam było przepięknie i dla mnie osobiście bardzo wzruszająco".

O planach poza tenisem

"Zawsze mówiłam sobie, że tenis to dla mnie droga do czegoś innego i nowego. Bardzo interesuje mnie ochrona zwierząt i przyrody, więc wierzę, że zwycięstwo na Wimbledonie bardzo mi w tych ambicjach pomoże. Finansowo wspieram biedne dzieci w Tanzanii, gdzie byłam w zeszłym roku przez kilka dni. Z tej podróży wyniosłam to, że tutaj mamy niesamowicie uprzywilejowane i trochę pozłacane życie. Druga strona globu wygląda zupełnie inaczej, dlatego musimy doceniać wszystko, co mamy".

Nosková jest mistrzynią Wimbledonu.
Nosková jest mistrzynią Wimbledonu.REUTERS/Toby Melville

O wsparciu Markéty Vondroušovej

"Wsparłam ją prywatnie, napisałam do niej od razu, gdy wszystko wokół niej się wydarzyło, bo uznałam to za słuszne. Napisałam jej, co sama o tym myślę. Gdybym zrobiła jakiś publiczny gest, to i tak pewnie niewiele by to zmieniło. Wierzę, że dla fanów byłoby piękne, gdybym wsparła ją na przykład na Wimbledonie albo w mediach społecznościowych, ale dla mnie zawsze było i jest ważniejsze, jeśli mam coś takiego w sercu, powiedzieć to tej osobie osobiście".

O wyzwiskach i groźbach od osób obstawiających mecze

"Po przegranych meczach na mediach społecznościowych to już zupełnie normalne. Niestety obecne czasy są pod tym względem bardzo trudne, a dla tych, którzy obstawiają, jest to niezwykle proste – wystarczy wziąć telefon, założyć anonimowe konto i napisać do nas. Na szczęście mnie to nie rusza, bo wiem, że ci sami ludzie, gdyby spotkali mnie na ulicy, nigdy w życiu nie powiedzieliby mi tego w twarz. Takie wiadomości dostaję od trzynastego roku życia, niestety organizacje takie jak WTA są na to bezsilne. Wiem, że próbują z tym walczyć, ale tego nie da się zatrzymać. Dziś to naprawdę część tenisa".

O przygotowaniu mentalnym i myśleniu o karierze

"Nie korzystam z żadnego trenera mentalnego, uważam, że najprostsze, co można zrobić, to polegać tylko na sobie. Kiedy człowiek skupia się na sobie, wierzy tylko sobie i nie liczy na żadną pomoc z zewnątrz, to jest najłatwiejsze. Dla mnie kluczowe jest pozostać normalną osobą, kariera tenisowa jest piękna, ale po jej zakończeniu ta bańka pęka. Chciałabym grać w tenisa maksymalnie do trzydziestego roku życia i wierzę, że dzięki tej normalności przejście do zwykłego życia nie będzie dla mnie trudne".

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen